Porażka reprezentacji Polski ze Szwecją w finale baraży o MŚ 2026 nie tylko przekreśliła marzenia naszych piłkarzy o wyjeździe do Ameryki Północnej. Pociągnęła również za sobą poważne konsekwencje dla planów transmisyjnych TVP, których szczegóły właśnie wychodzą na jaw.
Dyrektor TVP Sport Jakub Kwiatkowski, pytany przez „Onet Przegląd Sportowy" o skutki niepowodzenia w barażach, nie ukrywał skali problemu.
„Dla nas, dla telewizji, jako nadawcy mistrzostw, jest to olbrzymia strata. Olbrzymia, bo zainteresowanie mundialem bez Polski spada diametralnie. Będzie to strata dla wszystkich mediów" — przyznał, dodając: „Na pewno jest to dla nas duża niespodzianka in minus, ale niestety taki jest sport".
Plan A — ten zakładający awans Biało-Czerwonych — przewidywał pełną obsadę redakcyjną na miejscu: komentatorów pracujących bezpośrednio ze stadionów, codzienne relacje z bazy reprezentacji oraz ekipę reporterską towarzyszącą drużynie przez cały czas trwania turnieju.
„Dziś już jednak wiemy, że to się nie wydarzy, bo nas tam nie będzie" — uciął Kwiatkowski.
W życie wchodzi tym samym Plan B, który zakłada wysłanie ekipy komentatorskiej dopiero na etap ćwierćfinałów. Co więcej, TVP rozważa rezygnację z obsługi meczu otwarcia bezpośrednio z miejsca rozgrywek — transmisja może być prowadzona ze studia w Warszawie.
„Chyba nawet zrezygnujemy z meczu otwarcia i raczej zrobimy go z Warszawy" — zdradził dyrektor TVP Sport.
Brak Polski w stawce to nie jedyne wyzwanie, przed którym stanie TVP. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone, Kanadę i Meksyk, przyniesie kibicom nad Wisłą wiele spotkań rozgrywanych głęboko w nocy. Kwiatkowski ocenił, że godziny meczów MŚ 2026 odbiją się to na wynikach oglądalności, choć zaznaczył, że część meczów będzie dostępna o akceptowalnych porach — o godzinie 19:00 lub 22:00.
„Trudno oczekiwać, że ludzie będą nastawiać budziki na mecze Jordanii, Uzbekistanu czy Wysp Zielonego Przylądka" — powiedział wprost.
