Kevon Looney oficjalnie dołącza do Los Angeles Lakers, co wywołało spore poruszenie wśród kibiców w całej lidze. Doświadczony środkowy, który ma na koncie trzy mistrzowskie pierścienie, zdecydował się na roczny kontrakt o wartości 3,9 miliona dolarów. Jak sam przyznaje, propozycja z legendarnego klubu była z kategorii tych nie do odrzucenia.
Decyzja o przenosinach do Los Angeles zapadła po tym, jak New Orleans Pelicans zrezygnowali z opcji w jego kontrakcie wartej 8 milionów dolarów. Looney szukał miejsca, gdzie będzie mógł regularnie grać i szybko odnalazł wspólny język z władzami Lakers. „Wiedziałem, że będę wolnym agentem. Spojrzałem na rynek i szukałem okazji do gry. Kilka zespołów dzwoniło w poszukiwaniu rezerwowego podkoszowego. LA to miejsce, w którym bywam cały czas. Mam tu wielu przyjaciół i rodzinę. Nie mogłem odrzucić szansy dołączenia do Lakers” – wyznał zawodnik w rozmowie z Markiem Mediną.
Nowy rozdział u boku Luki Doncicia
W Los Angeles Looney ma pełnić rolę zmiennika Walkera Kesslera, ale jego ambicje sięgają znacznie wyżej niż tylko siedzenie na ławce. Po trudnym okresie w Nowym Orleanie, gdzie notował średnio 2,8 punktu oraz 5,6 zbiórki, środkowy liczy na sportowe odkupienie. Kluczowym czynnikiem była dla niego możliwość dzielenia parkietu z największymi gwiazdami ligi, w tym z Luką Donciciem, którego obecność w składzie Lakers całkowicie zmienia układ sił w NBA.
„To wielka szansa. Gra dla kolejnej historycznej franczyzy to coś ogromnego. Kibice Lakers są niesamowici, grałem przeciwko nim przez całą karierę i widzę, jak bardzo kochają swój zespół. Jestem bardzo podekscytowany, że będę mógł grać z Luką, Reavesem i całą resztą” – dodał Looney. Dla zawodnika, którego żona Mariah Simone również mieszka w Los Angeles, ten transfer jest idealnym połączeniem spraw zawodowych z prywatnymi. Teraz 30-letni koszykarz musi udowodnić swoją wartość na parkiecie.
