Xavi Hernandez uderza w Joana Laportę i wywołuje potężny skandal w stolicy Katalonii. Były trener Barcelony twierdzi, że prezydent klubu osobiście zablokował powrót Lionela Messiego trzy lata temu. Jak donosi La Vanguardia, cała operacja była już dopięta na ostatni guzik.
Według relacji Xaviego, Messi był zdecydowany na powrót do Barcelony po wygraniu mistrzostwa świata w Katarze. Rozmowy trwały od stycznia do marca 2023 roku, a LaLiga dała zielone światło na rejestrację kontraktu pod względem finansowym. Trener zapewnia, że Argentyńczyk był już praktycznie podpisany, a on sam widział w nim idealne wzmocnienie zespołu przed przeprowadzką na stadion Montjuïc. Wszystko było gotowe na wielki „Last Dance” na wzór Michaela Jordana.
Strach przed utratą władzy w klubie
Xavi wyjawił, że Joan Laporta wycofał się z negocjacji z ojcem piłkarza, Jorge Messim, z powodów osobistych. Prezydent miał obawiać się silnej pozycji Argentyńczyka w szatni i ewentualnego konfliktu interesów. Laporta powiedział trenerowi wprost, że powrót legendy oznaczałby dla niego wojnę, na którą nie może sobie pozwolić. W efekcie Messi przestał odbierać telefony od Xaviego, gdy dowiedział się, że klub nagle zmienił zdanie i oficjalnie zasłania się brakiem funduszy.
Były szkoleniowiec Barcelony podkreśla, że jego jedynym celem jest teraz mówienie prawdy, ponieważ nie planuje już powrotu do klubu w żadnej roli. Zaprzecza, jakoby powodem fiaska transferu były wymagania finansowe rodziny Messiego czy restrykcje ligowe. Xavi otwarcie wspiera Victora Fonta w nadchodzących wyborach prezydenckich, co stawia Laportę w bardzo trudnym położeniu tuż przed głosowaniem. Oskarżenia o zdradę i sabotowanie powrotu największej legendy mogą odebrać obecnemu sternikowi głosy wielu kibiców.
