Barcelona wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Rodriego, 30-letniego pomocnika Manchesteru City. Jak donoszą media, kataloński klub przeszedł do konkretnych działań, chcąc wykorzystać fakt, że zawodnik wkroczył w ostatni rok swojego kontraktu na Etihad Stadium.
Manchester City odrzucił pierwszą oficjalną ofertę Barcelony opiewającą na 38,5 miliona funtów. Angielski klub jest otwarty na sprzedaż Hiszpana, jednak twardo negocjuje warunki finansowe i oczekuje kwoty przekraczającej 60 milionów funtów. Rozbieżność w wycenie obu stron znacząco komplikuje przeprowadzenie transakcji, mimo że Barcelona otrzymała już od zawodnika zielone światło na prowadzenie rozmów z obecnym pracodawcą. Przedstawiciele Dumy Katalonii pozostają w stałym kontakcie z agentami piłkarza, choć początkowo nie dawali gwarancji na sfinalizowanie tego transferu.
Koniec rozmów z Realem Madryt i plan awaryjny City
Sytuacja na rynku zmieniła się diametralnie, gdy rozmowy Rodriego z Realem Madryt dobiegły końca. To otworzyło Barcelonie drogę do przejęcia inicjatywy w negocjacjach. Pomocnik, który ma za sobą trudny okres ze względu na kontuzje kolana i ścięgna podkolanowego, a ostatnio przeszedł operację pleców, ma wkrótce dołączyć do kolegów z Manchesteru. City chce jak najszybciej wyjaśnić przyszłość swojego gracza, aby móc zakontraktować następcę. Na celowniku Anglików znalazł się 18-letni Ayyoub Bouaddi z Lille, ale francuski klub żąda za niego aż 86 milionów funtów.
