Mundial w 2026 roku wchodzi w decydującą fazę, a druga runda spotkań grupowych obnażyła prawdziwe oblicze faworytów. Lionel Messi i Kylian Mbappe wyrastają na głównych aktorów turnieju, podczas gdy reprezentacje takie jak Belgia czy Senegal muszą mierzyć się z falą krytyki i widmem szybkiego powrotu do domu.
Lionel Messi po raz kolejny udowodnił, że potrafi nagiąć losy meczu do swojej woli. W starciu z Austrią Argentyńczyk nie tylko strzelił dwa gole, ale też pokazał niesamowitą odporność psychiczną po niewykorzystanym rzucie karnym. Z pięcioma trafieniami w dwóch meczach kapitan „Albicelestes” wyznacza standardy ofensywne całego turnieju, zapewniając swojej drużynie awans do 1/16 finału. Argentyna ma lidera, który kształtuje emocjonalny ton całej kampanii.
Odpowiedź Ronaldo i sensacyjne rozstrzygnięcia w grupach
Na popisy Messiego błyskawicznie odpowiedział Cristiano Ronaldo. Po bezbarwnym meczu z Demokratyczną Republiką Konga, Portugalczyk uciszył krytyków dubletem w wygranym meczu z Uzbekistanem. „Ronaldo wkroczył w światło reflektorów, zamiast się przed nim chować” – podkreślają obserwatorzy. Te bramki mogą być iskrą, która przywróci Portugalii pewność siebie przed kluczowymi starciami w fazie pucharowej, zmieniając nastroje wokół drużyny z niepokoju na entuzjazm.
Prawdziwą rewelacją turnieju jest Ghana, która mimo braku Mohammeda Kudusa, zatrzymała Anglię. W tzw. grupie śmierci Ghańczycy wykazali się niesamowitą dyscypliną i organizacją, stawiając się w doskonałej sytuacji przed meczem z Chorwacją. Równie imponująco spisuje się Republika Zielonego Przylądka. Po remisie z Urugwajem Bielsy, gdzie dwukrotnie odrabiali straty, zespół ten stał się jedną z najbardziej fascynujących historii fazy grupowej, udowadniając, że charakterem można zniwelować różnice klasowe.
Na drugim biegunie znajduje się Belgia, która po remisie z Iranem zajmuje dopiero trzecie miejsce w grupie. Zespół naszpikowany gwiazdami musi teraz drżeć o wynik starcia z Nową Zelandią. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja Tunezji, gdzie po porażce ze Szwecją zwolniono trenera, a zatrudniony w trybie awaryjnym Herve Renard nie zdołał zapobiec klęsce z Japonią. Dla Tunezyjczyków mundial praktycznie już się skończył, pozostawiając po sobie obraz organizacyjnego chaosu.
