Trent w końcu zrozumiał zadanie. Real demoluje kolejnego przeciwnika

Jarosław ZającJarosław Zając
31 sierpnia 2025 06:05
Trent w końcu zrozumiał zadanie. Real demoluje kolejnego przeciwnika

Real Madryt po raz kolejny pokazał, że pod wodzą Xabiego Alonso nie ma zamiaru czekać na lepsze czasy. Remontada przeciwko Mallorce w zaledwie 73 sekundy to kolejny dowód na to, że Królewscy grają o wszystko już teraz. Güler w roli Bellinghama, Vinicius jako pantera bez kagańca, a Trent Alexander-Arnold wreszcie w swoim żywiole.

W skrócie:

  • Real Madryt dokonał błyskawicznej remontady, odrabiając stratę 0-1 w 73 sekundy dzięki golom Gülera i Viniciusa
  • Xabi Alonso przebudowuje drużynę bez okresu przejściowego, stawiając na natychmiastowe rezultaty i agresywny pressing
  • Trent Alexander-Arnold odnalazł się w nowej roli, a Vinicius Junior błyszczy

Xabi nie wierzy w okresy przejściowe

Toni Kroos nie przebierał w słowach, gdy mówił o wyzwaniach stojących przed Xabim Alonso. "Jego przeszłość jako piłkarza pomaga, ale nie ochroni go, jeśli przez trzy lata z rzędu nie będzie wygrywał trofeów" - powiedział niemiecki maestro w swoim podkaście. I właśnie ta świadomość napędza nowego trenera Realu Madryt.

Alonso od pierwszego dnia dał jasno do zrozumienia: żadnych okresów budowy, żadnych wymówek związanych z adaptacją. Real ma wygrywać tu i teraz. Strategia jest prosta jak budowa cepa - dominować posiadaniem, biegać do tyłu jak opętani podczas obrony, wpychać rywala w jego własne pole karne i liczyć na niszczycielską moc duetu Mbappé-Vinicius.

Osasuna wyszła z tego starcia z niewielkimi stratami, ale Oviedo i teraz Mallorca już w pełni odczuły na własnej skórze, co oznacza nowa wersja Królewskich. Jedynym problemem pozostaje fizyczny spadek w drugich połowach, który na razie powstrzymuje Real przed pokazaniem pełni swoich możliwości.

Güler w roli Bellinghama, Trent wreszcie w swoim żywiole

Arrasate, trener Mallorki, wiedział, na co się porywa. Baskijski szkoleniowiec wielokrotnie ostrzegał swoich zawodników przed agresywnym pressingiem Realu, szczególnie w górnych partiach boiska. Jego plan zakładał wykorzystanie dwóch "trucizn" - Muriqi'ego i Mateo Josepha, młodej gwiazdy reprezentacji U-21 wypożyczonej z Leeds United. Zaopatrzenie miało płynąć od Dardera i Pablo Torre.

To, czego Arrasate się nie spodziewał, to nowa rola Arda Gülera. Xabi Alonso przesunął tureckiego pomocnika do pozycji przypominającej tę, którą zajmował Bellingham - więcej patrzenia na bramkę rywala niż rozbijania struktur przeciwnika przez rozgrywanie piłki. I ta zmiana przyniosła natychmiastowe efekty.

Trent Alexander-Arnold wreszcie złapał wiatr w żagle. Anglik doskonale zrozumiał przesłanie trenera i w swoim powrocie do podstawowej jedenastki był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Jego podania do Mbappé to poezja w ruchu - Francuz dwukrotnie był bliski wykorzystania tych perełek, ale sędzia liniowy dwa razy pokazał mu rękę w górę.

Vinicius jak pantera, Muriqi goli głową

Wszystkie kamery były skierowane na Viniciusa Juniora, a Brazylijczyk nie zawiódł oczekiwań. To kolejny zawodnik, który w pełni przyswoił filozofię ławkowego leczenia od swojego nowego szefa. Bez swojego "kryptonitu" w postaci Maffeo, Mateu Moreyem manipulował niemal jak chciał. Vini wrócił do trybu pantery - bez niepotrzebnych gestów i kontrowersji, tylko czysty futbol najwyższej próby.

Ale gdy wszyscy zastanawiali się, jak ostry jest dziś Vinicius, Mallorca sięgnęła po sprawdzony patent. Głowa, ramię, a może cokolwiek innej części ciała Muriqi'ego - kosowski pirat wykorzystał doskonałe dośrodkowanie z rzutu rożnego Pablo Torre. Między miękką obroną Huijsena a rozkojarzeniem Tchouameniego znalazł się akurat tyle miejsca, żeby zadać poważny cios.

Ale ten gol wcale nie wytrącił Realu z równowagi. Wręcz przeciwnie - jakby tylko czekał na pretekst, żeby pokazać prawdziwą siłę. I wtedy nastąpiły te magiczne 73 sekundy, które definitywnie rozstrzygnęły losy spotkania. Güler wyrównał jak ninja - szybko, skutecznie i bez ostrzeżenia. Vinicius dodał drugiego już minutę później, pokazując, że gdy Real wchodzi na najwyższe obroty, mało kto jest w stanie mu dorównać.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!