Jannik Sinner wyrasta na absolutnego dominatora kortów w 2026 roku. Włoch wygrał już sześć turniejów w siedem miesięcy, w tym po raz drugi w karierze triumfował na trawiastych kortach Wimbledonu. Jego bilans jest wręcz porażający: 44 zwycięstwa i zaledwie trzy porażki.
Choć Sinner na korcie sprawia wrażenie opanowanego, za jego sukcesami stoi twardy reżim treningowy. Simone Vagnozzi, trener lidera rankingu ATP, w rozmowie z Corriere della Sera wyjawił, że jego podopieczny posiada rzadką cechę. Włoch nie potrzebuje zewnętrznych bodźców, by dawać z siebie wszystko. To sprawia, że jest niemal niemożliwy do zatrzymania przez resztę stawki, która musi mierzyć się nie tylko z jego techniką, ale przede wszystkim z żelazną psychiką.
Szczere wyznanie trenera o mentalności mistrza
Vagnozzi nie gryzł się w język, opisując etykę pracy swojego zawodnika. „To przerażający pracownik. W ciągu pięciu lat musiałem go motywować zaledwie dwa lub trzy razy. Jego największą zaletą jest to, że chce mieć obok siebie ludzi, którzy mówią mu rzeczy, których nie chce słyszeć” – przyznał szkoleniowiec. Zdaniem trenera, kluczem do sukcesu jest odwaga do popełniania błędów i ciągła chęć doskonalenia elementów, które wcześniej zawodziły, jak choćby serwis w decydujących momentach.
Sytuacja w rankingu ATP potwierdza słowa trenera o wyjątkowości Sinnera. Włoch ma obecnie 5290 punktów przewagi nad drugim zawodnikiem w zestawieniu. Przy takiej formie i podejściu do obowiązków, odebranie mu fotela lidera przed startem sezonu 2027 wydaje się zadaniem karkołomnym. Rywale muszą zrozumieć, że walka z Jannikiem to nie tylko starcie na uderzenia, ale przede wszystkim konfrontacja z człowiekiem, który sam dla siebie jest najsurowszym krytykiem.
