Folarin Balogun przeżywa najtrudniejszy moment od czasu przeprowadzki do Księstwa. Amerykański napastnik został oficjalnie pominięty w kadrze AS Monaco na nadchodzącą kampanię w Lidze Konferencji Europy. Decyzja klubu zapadła w czwartek i jest bezpośrednim następstwem wydarzeń z ostatniego dnia okienka transferowego, kiedy to w dramatycznych okolicznościach upadł jego niemal pewny transfer do Evertonu.
Sytuacja zawodnika staje się coraz bardziej skomplikowana, ponieważ nie znalazł się on również w kadrze meczowej na piątkowe starcie z Paris Saint-Germain. Choć Balogun wrócił do treningów w czwartek, trener Filipe Luís poinformował o problemach kondycyjnych piłkarza i nie potrafił określić dokładnej daty jego powrotu do gry. Według doniesień Nice-Matin napastnik prawdopodobnie zostanie w klubie przynajmniej do zimy, jednak wciąż istnieje szansa na jego odejście do ligi tureckiej lub saudyjskiej, gdzie okienka transferowe pozostają otwarte. Obecnie szkoleniowiec Monaco stawia na innych graczy, mając do dyspozycji takich zawodników jak Matthis Abline, Paris Brunner oraz Mika Biereth.
Zamieszanie wokół Baloguna trwa od kilku dni, a media podkreślają, że jego nieobecność w europejskich pucharach to efekt sagi transferowej z Evertonem. Klub z Liverpoolu do samego końca walczył o podpis snajpera, jednak ostateczne fiasko rozmów pozostawiło gracza w zawieszeniu między pierwszą drużyną a listą transferową. Brak zgłoszenia do rozgrywek UEFA to jasny komunikat ze strony władz Monaco, które muszą zarządzać kadrą po nieudanej próbie sprzedaży swojego zawodnika za znaczną kwotę. Napastnik musi teraz czekać na rozwój wypadków, podczas gdy zespół przygotowuje się do rywalizacji na arenie międzynarodowej bez jego udziału.
