Barcelona wyrasta na absolutnego dominatora hiszpańskich boisk po pewnym zwycięstwie 2:0 nad Realem Madryt na Spotify Camp Nou. Katalończycy przypieczętowali drugi z rzędu tytuł mistrzowski w LaLiga, wprawiając swoich kibiców w euforię. Dla trenera Hansiego Flicka był to jednak dzień pełen skrajnych emocji, który zapamięta do końca życia z powodów wykraczających daleko poza sportową rywalizację.
Niemiecki szkoleniowiec stanął przed niezwykle trudnym wyzwaniem, ponieważ w niedzielę rano zmarł jego ojciec. Mimo rodzinnej tragedii Flick zdecydował się poprowadzić drużynę w El Clasico i zasiadł na ławce rezerwowych. Po meczu przyznał, że był to dla niego bardzo ciężki czas, ale postawa zawodników na boisku pozwoliła mu poczuć dumę. Trener podkreślił, że zespół dał z siebie wszystko w starciu z tak wymagającym rywalem.
Wielkie świętowanie w Barcelonie i osobisty dramat trenera
Hansi Flick w pomeczowych wypowiedziach nie szczędził pochwał swoim piłkarzom oraz władzom klubu, dziękując Joanowi Laporcie i Rafie Yuste za wsparcie. Barcelona ma za sobą fantastyczny okres, w którym oprócz mistrzostwa kraju zdobyła także Superpuchar Hiszpanii, pokonując w styczniu Real Madryt. Szkoleniowiec zaznaczył, że determinacja i chęć walki jego graczy w każdym spotkaniu są godne najwyższego uznania, co zaowocowało kolejnym trofeum do klubowej gabloty.
W poniedziałek miasto wypełni się kibicami podczas parady otwartym autobusem, która ma uczcić podwójny sukces katalońskiego klubu. Obecność Hansiego Flicka podczas tych uroczystości stoi jednak pod znakiem zapytania. Niemiec planuje jak najszybszy powrót do ojczyzny, aby w tych trudnych chwilach być blisko swojej rodziny. Drużyna udowodniła, że potrafi bronić i grać skutecznie, co pozwoliło im zrealizować przedmeczowe założenia i pokonać odwiecznego rywala z Madrytu.
