Richarlison nie opuści Tottenhamu w letnim oknie transferowym, mimo że wszystko było już przygotowane do jego wielkiego powrotu na Goodison Park. Sky Sports informuje, że planowana transakcja z Evertonem całkowicie upadła, co stawia klub z Londynu w niezwykle trudnej sytuacji kadrowej i finansowej.
Operacja miała opierać się na podwójnej wymianie, w ramach której do Evertonu miał powędrować Richarlison, a w przeciwnym kierunku Iliman Ndiaye. Cały misterny plan legł w gruzach, gdy Ndiaye zdecydował się na transfer do Manchesteru City. Sam Brazylijczyk również nie zamierzał ułatwiać zadania działaczom Spurs. Napastnik, za którego w 2022 roku zapłacono 60 milionów funtów, jasno zadeklarował na swoim Instagramie, że nie pozwoli nikomu podejmować decyzji za niego i odejdzie tylko na własnych warunkach. Obecnie zamierza wypełnić ostatni rok kontraktu w północnym Londynie.
Błyskawiczna odpowiedź Tottenhamu na rynku
Fiasko rozmów z Evertonem wywołało natychmiastową reakcję władz klubu. Fabrizio Romano potwierdził, że Tottenham sfinalizował już wypożyczenie Mykhailo Mudryka z Chelsea z opcją wykupu. To jednak nie koniec wzmocnień, ponieważ lukę po Kevinie Danso załatał Tosin Adarabioyo, który również przeniósł się na zasadzie transferu definitywnego. Roberto De Zerbi postawił sprawę jasno: priorytetem było znalezienie zastępstwa dla odchodzących graczy, nawet jeśli przyszłość Richarlisona pozostaje nierozwiązana.
Sytuacja Brazylijczyka w zespole De Zerbiego nie wygląda najlepiej. Po przyjściu Omara Marmousha, który ma pełnić rolę podstawowej „dziewiątki”, Richarlison musi liczyć się z marginalną rolą w nadchodzących miesiącach. Dla Tottenhamu to potężny cios wizerunkowy i ekonomiczny. Jeśli napastnik nie zmieni zdania w ostatnich godzinach Deadline Day, klub ryzykuje, że za rok straci go zupełnie za darmo, nie odzyskując ani funta z zainwestowanej fortuny.
Presja na wyniki rośnie z każdą minutą, zwłaszcza że Tottenham fatalnie rozpoczął sezon Premier League. Dwie porażki w dwóch pierwszych meczach, pięć straconych bramek i zero po stronie zysków to bilans, który zmusza De Zerbiego do szukania nowych rozwiązań. Włoski menedżer liczy, że Mudryk i Adarabioyo pomogą odbudować pewność siebie zespołu, podczas gdy oczy wszystkich będą zwrócone na Richarlisona i to, jak szkoleniowiec zamierza wkomponować niechcianego snajpera do swojej układanki.
