Sprawa Pablo Rodrígueza wciąż budzi emocje, choć sam Lech Poznań zdaje się mieć ją już pod kontrolą. Tomasz Hajto uważa, że jeśli Hiszpan chce zrobić dużą karierę, musi zaakceptować jedną podstawową zasadę: żaden zawodnik nie może stawiać się ponad klubem.
Rodríguez został wcześniej ukarany przez Nielsa Frederiksena za kolejne spóźnienie na klubową odprawę. Tym razem chodziło o zaledwie minutę, ale według doniesień nie był to pierwszy taki przypadek. Trener Lecha postanowił więc zareagować i posadził zawodnika na ławce w meczu z Bayerem Leverkusen.
Hajto w „Cafe Futbol” stanął po stronie szkoleniowca i zwrócił uwagę, że problem nie dotyczy samej długości spóźnienia, lecz respektowania zasad.
– My nigdy nie będziemy się szanowali, dopóki nie nauczymy osób, które przyjeżdżają do nas zarabiać, by nas szanowały i przestrzegały reguł – powiedział.
Jeszcze mocniej zabrzmiały jego słowa dotyczące pozycji Hiszpana w klubie.
– On bez Lecha nie istnieje. Lech bez niego sobie da radę. Jeżeli on chce zrobić karierę, to potrzebuje Lecha, trenera i 25 kolegów w szatni – stwierdził.
Hajto nie widzi tu problemu samego Lecha. Jego zdaniem to Rodríguez musi dostosować się do zasad obowiązujących w zespole i liczyć się z konsekwencjami, jeśli ich nie przestrzega.
Co ciekawe, Hiszpan bardzo szybko odpowiedział na całe zamieszanie sportowo. W wygranym 6:1 meczu z Koroną Kielce zdobył dwie bramki i zanotował trzy asysty, mając udział przy pięciu golach. Po tym spotkaniu Frederiksen zapewniał, że sprawa została już zamknięta.

