Jeszcze niedawno taki układ wydawałby się kompletnie abstrakcyjny, ale po turnieju w Wuhan sytuacja mocno się zmieniła. Maja Chwalińska znalazła się tuż za TOP 10 rankingu WTA, a kalendarz punktowy na najbliższe miesiące sprawia, że może bardzo szybko zbliżyć się do Igi Świątek.
Najważniejsze nie jest nawet to, że Chwalińska awansuje na 11. miejsce po triumfie w Wuhan. Znacznie ciekawsze jest to, co wydarzy się w kolejnych miesiącach.
Polka ma obecnie 3031 punktów i do dziesiątej Marty Kostiuk traci 889. Do Świątek, która zajmuje dziewiątą pozycję, strata wynosi 1358 punktów. To wciąż sporo, ale sytuacja zaczyna wyglądać zupełnie inaczej, gdy spojrzy się na punkty do obrony.
Do przyszłorocznego Roland Garros Chwalińska będzie broniła zaledwie 378 punktów. To ogromna różnica względem jej bezpośrednich rywalek. Świątek w tym samym okresie ma do obrony 1783 punkty, Kostiuk 1715, Noskova 1488, a Bencic aż 1872.
W praktyce oznacza to, że każdy dobry wynik Chwalińskiej może bardzo szybko poprawiać jej sytuację w rankingu, podczas gdy część zawodniczek znajdujących się przed nią będzie przede wszystkim walczyć o utrzymanie obecnego dorobku.
To właśnie dlatego temat TOP 10 przestał być wyłącznie ciekawostką. Po zwycięstwie w Wuhan Chwalińska pokazała, że potrafi zdobywać bardzo duże punkty w turniejach wysokiej rangi. Jeśli utrzyma podobny poziom choćby fragmentami w kolejnych miesiącach, może nie tylko wejść do pierwszej dziesiątki, ale też zbliżyć się do Świątek.
Dla polskich kibiców najbardziej interesujący byłby oczywiście scenariusz, w którym obie znajdą się w TOP 10. Nie można jednak wykluczyć również innej możliwości: Chwalińska może zacząć realnie naciskać na pozycję Świątek w krajowej hierarchii.
Na razie to tylko jeden z możliwych wariantów, a przed obiema zawodniczkami jeszcze wiele turniejów.

