Światowy tenis pogrążył się w marazmie po tym, jak Carlos Alcaraz zniknął z turniejowych drabinek. Hiszpański mistrz od połowy kwietnia zmaga się z urazem prawego nadgarstka, którego nabawił się podczas meczu z Otto Virtanenem w Barcelonie. Choć 22-latek ma już na koncie siedem tytułów wielkoszlemowych, jego kariera wyhamowała w brutalny sposób, a brak konkretnej daty powrotu budzi coraz większy niepokój w środowisku.
Alex Corretja, dwukrotny finalista Roland Garros, nie gryzie się w język, oceniając obecną sytuację w dyscyplinie. Jego zdaniem brak młodego gwiazdora drastycznie obniża temperaturę widowisk. „Brak Carlosa na kortach to piekło. Straciliśmy część naszej magii, naszej esencji” – przyznał Corretja w rozmowie z dziennikiem Marca. Podkreślił on, że mecze Alcaraza generują unikalne napięcie i emocje, których nie są w stanie dostarczyć nawet tacy gracze jak Jannik Sinner czy Novak Djoković.
Niepokojące prognozy ekspertów
Mimo że Alcaraz opublikował niedawno w mediach społecznościowych nagrania z treningów z optymistycznym podpisem, głosy ekspertów są znacznie chłodniejsze. Boris Becker wyraził obawę, że Hiszpan jest wciąż daleko od optymalnej formy, a Greg Rusedski przyznał, że byłby zszokowany, gdyby zawodnik zdołał wystąpić w nadchodzącym US Open. Alcaraz nie znalazł się na liście startowej Canadian Open, co potwierdza, że proces rehabilitacji po kontuzji nadgarstka jest wyjątkowo żmudny.
Corretja porównuje obecną sytuację do ery Rafaela Nadala, zauważając, że hiszpańscy kibice czują się teraz osieroceni. „Kiedy on nie gra, uczucie jest zupełnie inne. Naprawdę zauważasz, kiedy Alcaraza nie ma; czujesz się trochę jak sierota i ludzie dają ci to odczuć” – dodał komentator. Choć turnieje bez Hiszpana stają się bardziej nieprzewidywalne, co pokazał triumf Alexandra Zvereva w Paryżu, brak „hiszpańskiego magika” jest dla touru odczuwalną stratą wizerunkową i sportową.
