Kwalifikacje na torze Hungaroring okazały się dla Red Bulla kompletnym rozczarowaniem. Max Verstappen wystartuje do niedzielnego wyścigu dopiero z szóstego pola, a jego frustracja sięgnęła zenitu po problemach z prowadzeniem bolidu. Jak donoszą media z padoku, Holender wprost mówi o fatalnym stanie technicznym swojej maszyny.
Problemy zaczęły się nasilać w trakcie sesji, gdy dane telemetryczne zaczęły wskazywać na postępującą degradację aerodynamiki. Verstappen, który na ostatnim zakręcie zaliczył obrót, nie szczędził ostrych słów pod adresem zespołu przez radio. Sytuacja była na tyle poważna, że czterokrotny mistrz świata uznał auto za niemal niemożliwe do opanowania. Zespół nie był w stanie zareagować na zmiany balansu, co uniemożliwiło walkę o czołowe lokaty w Budapeszcie.
Bolid nie do prowadzenia i bezradność mistrza
Najbardziej niepokojący dla ekipy jest fakt, że usterki pojawiają się niespodziewanie i za każdym razem dotyczą innego elementu. Po wcześniejszych problemach z tylnym skrzydłem, tym razem zawiodła ogólna aerodynamika. Verstappen podkreśla, że auto stawało się coraz bardziej nadsterowne z każdym okrążeniem, co ostatecznie doprowadziło do utraty kontroli w kluczowym momencie kwalifikacji. Inżynierowie widzieli błędy w danych, ale regulaminowe ograniczenia uniemożliwiły jakiekolwiek korekty ustawień przedniego skrzydła.
„Samochód jest po prostu całkowicie zepsuty pod względem aerodynamicznym, jest coraz gorzej. Co za żart. Co za żart szczerze mówiąc, co za gówniany weekend” — grzmiał Verstappen przez radio. Po wyjściu z bolidu Holender przyznał, że nie czuje już nawet desperacji, bo ten etap ma za sobą. „To słowo dla mnie nie istnieje. Przeszedłem już ten etap. Po prostu odpuszczamy i spróbujemy jutro ponownie” — dodał kierowca, wskazując na bezradność wobec powtarzających się awarii.
Dla Red Bulla to sygnał alarmowy, ponieważ nawet szef zespołu Laurent Mekies liczył na znacznie lepszą formę modelu RB22 na węgierskim obiekcie. Tymczasem Isack Hadjar, kolega Verstappena z zespołu, również nie błysnął i ustawi się na starcie dopiero w czwartej linii. Weekend w Budapeszcie pokazuje, że stajnia zmaga się z zagadkowymi problemami, których nie potrafi w pełni zrozumieć ani wyeliminować przed kluczowymi sesjami.
