Jedna decyzja kadrowa może mówić więcej niż oficjalne deklaracje. W Łodzi coraz wyraźniej widać, na jakich zasadach ma być budowany zespół.
Andi Zeqiri znalazł się poza kadrą Widzewa Łódź i wiele wskazuje na to, że jego pobyt w klubie zbliża się do końca. Sytuację napastnika skomentował na antenie Meczyków Bartłomiej Stańdo, autor książki „Widzew Reaktywacja”.
Jego zdaniem decyzje Aleksandara Vukovicia nie muszą wynikać wyłącznie z oceny sportowej poszczególnych zawodników. Ważny może być także sposób funkcjonowania całej szatni.
– Moim zdaniem Vuković robi coś takiego, że chce mieć grupę ludzi, która może być wąska, ale idzie za nim i za sobą nawzajem, tworząc monolit. Jedność grupy jest dla niego ważniejsza – powiedział Stańdo.
Takie podejście oznaczałoby, że trener Widzewa stawia przede wszystkim na zawodników, którzy pasują do jego koncepcji nie tylko pod względem umiejętności. Równie istotne mogą być zaangażowanie, wzajemne zaufanie i gotowość do podporządkowania się zasadom obowiązującym w drużynie.
Przypadek Zeqiri'ego może być jednym z pierwszych wyraźnych sygnałów tej polityki. Napastnik nie znalazł się w meczowej kadrze, a jego pozycja w zespole wyraźnie osłabła. Sam Vuković, tłumacząc wybory dotyczące obsady ataku w minionym meczu z Motorem Lublin, nie wskazał Szwajcara jako realnej alternatywy.
To pokazuje, że Zeqiri formalnie nadal jest zawodnikiem Widzewa, ale jego brak w kadrze oraz wypowiedzi trenera sugerują, że klub przygotowuje się do rozstania.
Niewykluczone więc, że plan Vukovicia zakłada mniejszą, lecz bardziej zwartą grupę. W takim modelu samo nazwisko lub transferowa wartość zawodnika nie wystarczą, by utrzymać miejsce w drużynie.
Widzew o pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie powalczy już dzisiaj. Łodzianie o godzinie 18 rozpoczną wyjazdowe starcie z Wisłą Płock. Ostatnio obiekt przy Łukasiewicza był dla tej ekipy szczęśliwy – w lutym tego roku Widzew z Nafciarzami wygrał w delegacji 2:0.

