Cristian Romero wywołał burzę swoimi słowami na temat poziomu sędziowania w ostatnim starciu z Realem Madryt. Choć jego Atletico Madryt wygrało niedzielne derby 2:1, argentyński obrońca nie potrafił ukryć wściekłości w przerwie spotkania. Kamery stacji DAZN zarejestrowały moment, w którym schodzący do szatni zawodnik głośno kontestował decyzje arbitra na stadionie Metropolitano.
Frustracja letniego nabytku Atletico była o tyle zaskakująca, że to on sam znajdował się w centrum kontrowersji, które mogły zakończyć się dla niego wyrzuceniem z boiska. Romero otrzymał jedynie żółtą kartkę za ostry faul na Jude Bellinghamie, choć przedstawiciele Królewskich domagali się czerwonego kartonika. Podobne szczęście miał jego kolega z zespołu, Lee Kang-in, który uniknął wykluczenia po niebezpiecznym wejściu w nogi Federico Valverde jeszcze w pierwszej połowie meczu.
Mimo tych sprzyjających okoliczności, Argentyńczyk był przekonany, że to jego zespół jest krzywdzony przez rozjemców niedzielnego widowiska. W drodze do tunelu wyrzucił z siebie ostre oskarżenie pod adresem rywali i sędziów, co szybko podchwyciły hiszpańskie media, w tym El Partidazo de COPE. „To niemożliwe, żeby grać przeciwko Realowi, ponieważ wszystko gwizdane jest pod nich” – rzucił wściekły Cristian Romero, dając upust emocjom po pierwszej części gry.
Atmosfera wokół derbów Madrytu pozostaje napięta, a nagranie z udziałem Romero tylko dolewa oliwy do ognia w dyskusji o standardach sędziowania w LaLiga. Według zagranicznych doniesień, zachowanie stopera Atletico jest szeroko komentowane w Hiszpanii, zwłaszcza w kontekście jego wcześniejszego uniknięcia kary za starcie z Bellinghamem. Cała sytuacja miała miejsce zaledwie kilka dni temu.
