Jan Urban po raz pierwszy wystąpi w roli selekcjonera reprezentacji Polski podczas czwartkowego meczu z Holandią w Rotterdamie. 63-letni trener podczas konferencji prasowej zapowiedział, że kadrowicze są gotowi sprawić niespodziankę w starciu z faworyzowanymi gospodarzami. Selekcjoner podkreśla, że jego podopieczni nie mają presji, która ciąży na rywalach, a to może okazać się kluczowe.
W skrócie:
- Urban zamierza "skomplikować życie" faworyzowanym Holendrom w swoim debiucie
- Selekcjoner przyznaje, że ma problem z zawodnikami po zmianach klubów i kontuzjach (m.in. Lewandowski)
- Polska zajmuje obecnie 3. miejsce w grupie i potrzebuje punktów, by walczyć o bezpośredni awans na mundial
"Nie mamy nic do stracenia" - Urban o nastawieniu przed Holandią
Debiutujący w roli selekcjonera Jan Urban podczas konferencji prasowej nie ukrywał, że zdaje sobie sprawę z jakości rywala. Trener przyjął jednak bardzo pragmatyczne podejście do nadchodzącego spotkania.
Przyjechaliśmy tu z myślą, żeby skomplikować życie Holendrom. Wydaje mi się, że w takich spotkaniach w dużej mierze aspekt mentalny odpada, bo nie jesteś faworytem. Zupełnie inaczej będziemy przystępować do kolejnego spotkania, bo role się odwrócą – podkreślił Urban, nawiązując do niedzielnego meczu z Finlandią.
Selekcjoner był również pytany o odczuwany stres przed debiutem w nowej roli.
Na razie nie odczuwam stresu. Wydawało mi się, że emocje będą zdecydowanie większe, ale być może PESEL robi swoje – odpowiedział z uśmiechem 63-letni trener, który w lipcu zastąpił na stanowisku Michała Probierza.
Co ciekawe, Urban nie chciał zdradzać szczegółów taktycznych i pomysłu na mecz z Holandią.
Oni naprawdę bardzo dobrze tutaj tłumaczą. Nie będę mówił, na co będę zwracał uwagę, dowiedzą się o tym piłkarze. Powiem jedynie, że chcę, aby nasi piłkarze byli odważni. Nigdy nie będę miał do nikogo pretensji o odwagę – zaznaczył były trener m.in. Górnika Zabrze i Legii Warszawa.
Problemy kadrowe przed podwójnym wyzwaniem
Jednym z największych wyzwań dla nowego selekcjonera jest konieczność rozegrania dwóch kluczowych meczów w krótkim odstępie czasu. Urban otwarcie przyznał, że musi bardzo ostrożnie podejść do zarządzania obciążeniami zawodników, zwłaszcza tych, którzy ostatnio mieli problemy.
Mamy w drużynie wielu zawodników, którzy mieli problemy ze zmianą klubu czy ilością rozegranych minut. Żeby nie rozwijać tematu – przykład Roberta Lewandowskiego. Przepracował okres przygotowawczy, grał, nagle kontuzja. Musimy się zastanowić, czy to możliwe, czy nie przesadzimy i nie spowodujemy, że zawodnik może odnieść kontuzję. Takich przypadków mamy więcej – wyjaśnił selekcjoner.
Urban potwierdził jednocześnie, że ma już plan na wyjściowy skład na mecz z Holandią, również jeśli chodzi o obsadę bramki. Nie wykluczył również, że w reprezentacji mogą pojawić się debiutanci.
Rotterdam jako pierwsza przeszkoda w walce o mundial
Reprezentacja Polski znajduje się obecnie w trudnej sytuacji w eliminacjach mistrzostw świata. Po trzech rozegranych meczach biało-czerwoni zajmują trzecie miejsce w grupie G z dorobkiem sześciu punktów. Polacy rozpoczęli kwalifikacje od zwycięstw nad Litwą (1:0) i Maltą (2:0), ale czerwcowa porażka z Finlandią (1:2) mocno skomplikowała sytuację.
Nadchodzący mecz z Holandią może okazać się kluczowy dla dalszych losów eliminacji, zwłaszcza że w grupie tylko zwycięzca uzyska bezpośredni awans na przyszłoroczny mundial. Drugi zespół będzie musiał walczyć o kwalifikację w barażach, co oznacza znacznie trudniejszą drogę.
Urban zdaje sobie sprawę z presji ciążącej na gospodarzach: – Wiemy, gdzie gramy i kto jest faworytem. Holandia ma mnóstwo do stracenia – podkreślił selekcjoner, licząc, że ta świadomość może pomóc polskim piłkarzom w osiągnięciu korzystnego rezultatu w Rotterdamie.
