Kimi Antonelli zdominował Grand Prix Monaco, zostając najmłodszym zdobywcą Grand Slamu w historii Formuły 1. Mercedes nastolatka nie dał szans rywalom, a Laurent Mekies z Red Bulla otwiera się na temat tempa, które zszokowało padok.
Młody kierowca Mercedesa wywalczył pole position, wyprzedzając Maxa Verstappena o zaledwie 0,043 sekundy. Choć Holender imponował w sesjach Q2 i Q3, niedzielny wyścig okazał się dla niego katastrofą. Problemy z silnikiem sprawiły, że czterokrotny mistrz świata musiał wycofać się z rywalizacji tuż po starcie. Od tego momentu Antonelli nie miał sobie równych, pewnie zmierzając po piąte zwycięstwo z rzędu i udowadniając, że jego wyniki nie są dziełem przypadku.
Red Bull bezradny wobec tempa Mercedesa
Laurent Mekies nie szczędził pochwał pod adresem młodego Włocha, przyznając, że zespół nie spodziewał się aż tak dużej przewagi rywala. „Kimi zniknął. Myślę, że zaskoczył nas wszystkich tym, jak szybki był tutaj w swoim zaledwie drugim roku startów” – przyznał szef Red Bulla. Podkreślił on, że tempo Antonellego było niezwykle poważne i nie wynikało z jednego „magicznego okrążenia” w kwalifikacjach, ale z realnej siły bolidu Mercedesa, której Red Bull nie był w stanie zweryfikować w bezpośredniej walce.
Dla Maxa Verstappena weekend w Monaco zakończył się ogromnym rozczarowaniem, mimo że wcześniej zespół zdołał znaleźć optymalne ustawienia samochodu. „To był naprawdę dobry weekend aż do wyścigu. Musimy przede wszystkim zrozumieć, co poszło nie tak” – stwierdził krótko Verstappen. Mekies potwierdził, że przyczyną była usterka silnika, która odebrała kierowcy szansę na podium, i przeprosił zawodnika za błąd techniczny, który zniweczył jego wcześniejszą, wybitną pracę na torze.
