Audi wchodzi do Formuły 1 z rozmachem, ale i ogromną cierpliwością. Mattia Binotto, stojący na czele projektu, oficjalnie ogłosił, że celem niemieckiej marki jest walka o mistrzostwo świata w 2030 roku. Choć zespół zadebiutował w miejsce Saubera i obecnie zajmuje dziewiąte miejsce w klasyfikacji z dorobkiem sześciu punktów, wewnątrz struktur panuje spokój. Fundamenty pod przyszłe sukcesy mają zostać wylane w ciągu najbliższych lat, by w pełni wykorzystać kolejną zmianę przepisów planowaną na sezon 2031.
„Naszym celem jest rok 2030: chcemy zbudować zespół zdolny do walki o mistrzostwo świata. Wiemy, że na tej drodze będą ważne kamienie milowe. Pierwszym z nich będzie prawdopodobnie rok 2028, kiedy spodziewamy się kolejnego skoku jakościowego” – przyznał Mattia Binotto w rozmowie z Motorsport. Szef zespołu podkreśla, że lata 2026 i 2027 będą traktowane głównie jako czas budowy struktur, a nie okres rozliczany wyłącznie przez pryzmat wyników na torze. Obecnie nad projektem pracuje około 1400 osób, z czego zaledwie setka pojawia się podczas weekendów wyścigowych.
Problem z mocą i mocne strony podwozia R26
Analizy danych z ostatnich wyścigów, w tym z Silverstone, obnażyły największą słabość nowej konstrukcji. Silnik Audi traci ponad 4 procent mocy do jednostki Red Bull Ford, co plasuje Gabriela Bortoleto i Nico Hulkenberga w ogonie tabel prędkości. Zespół otrzymał jednak dwa tokeny na rozwój silnika spalinowego, co ma pomóc w zniwelowaniu tej straty. Binotto nie jest zaskoczony tymi trudnościami, tłumacząc je budowaniem zupełnie nowych kompetencji od zera, i wierzy, że w ciągu dwóch sezonów Audi będzie dysponować czołową jednostką napędową w stawce.
„To, co tracimy na prostych, udaje nam się odrobić w zakrętach” – zauważa Binotto, chwaląc pracę wykonaną nad podwoziem. Według danych i opinii kierowców innych ekip, bolid Audi jest niezwykle silny w sekcjach technicznych, co potwierdzają regularne awanse do Q2 oraz trzy występy w Q3 w tym sezonie. Gabriel Bortoleto sugeruje nawet, że pod względem mechanicznym Audi już teraz dorównuje Mercedesowi. Dla Binotto kluczowe jest teraz, aby organizacja rosła w siłę, tworząc solidną bazę pod bolid, który za cztery lata ma rzucić wyzwanie największym potęgom F1.
