Suzuki błyszczy we Freiburgu. Poprawił skuteczność i grę w pojedynkach

Jarosław ZającJarosław Zając
Suzuki błyszczy we Freiburgu. Poprawił skuteczność i grę w pojedynkach
Fot. Koji Watanabe/Getty Images

Yuito Suzuki uratował Freiburgowi remis 2:2 z Eintrachtem Frankfurt, trafiając efektownym strzałem z pierwszej piłki. Japoński pomocnik ma już cztery gole w Bundeslidze, tyle samo, ile w poprzednim sezonie zdobył po 25 występach.

Lepsza skuteczność to tylko część zmian, jakie zaszły w grze 24-latka. Po transferze z Brøndby IF za ponad siedem milionów euro zeszłego lata Suzuki nie od razu odnalazł się w realiach Bundesligi. Rozpoczął sezon w podstawowym składzie Freiburga, ale po dwóch pierwszych kolejkach – aż do 10. serii gier – pojawił się na boisku zaledwie dwukrotnie, wchodząc na krótko z ławki. Zimą zaczął jednak lepiej radzić sobie z fizycznymi wymaganiami ligi i wywalczył pewniejszą pozycję w zespole. Od połowy listopada grał regularnie, a debiutancki sezon w SC Freiburg zakończył z dziewięcioma golami i siedmioma asystami we wszystkich rozgrywkach.

Więcej niż technika i gole

Technikę i spokój w grze Suzuki pokazywał już wcześniej. W wygranym 5:1 meczu Ligi Europy z Genkiem opanował piłkę w tłoku, strzelił gola i wypracował trafienie Maximilianowi Eggesteinowi. Wiosną stał się ważnym punktem zespołu Juliana Schustera, ale jego rozwój zahamowała kontuzja. Złamanie obojczyka w spotkaniu z Wolfsburgiem w 32. kolejce przedwcześnie zakończyło jego sezon. Opuścił finał Ligi Europy, w którym Freiburg przegrał z Aston Villą, a na mistrzostwach świata rozegrał dla Japonii zaledwie 12 minut. Po powrocie wyglądał na zdeterminowanego, by nadrobić stracony czas. W poprzednim sezonie potrzebował 778 minut i 13 występów, by zdobyć pierwsze trzy ligowe bramki. Teraz hat-tricka przeciwko Werderowi Brema w pierwszej kolejce skompletował w 55 minut.

Suzuki od początku miał dobre przyjęcie, kontrolę piłki i wyobraźnię kreatywnego ofensywnego pomocnika. Z czasem dołożył do tego odwagę w starciach i większy wkład w obronę. W meczu z Werderem pokazał, że mimo wzrostu 1,75 m potrafi skutecznie walczyć w powietrzu. Przy rzucie rożnym rywale skupili się na mierzących 1,94 m Igorze Matanoviciu i 1,89 m Matthiasie Ginterze, a Suzuki wyskoczył ponad tłum i trafił do siatki. Skuteczność Japończyka w pojedynkach powietrznych wzrosła z 30 proc. w poprzednim sezonie do 50 proc. w obecnym. Nadal wygrywa tylko 36 proc. wszystkich pojedynków, ale w spotkaniu z Frankfurtem bez lęku walczył z Nnamdim Collinsem. Liczby nie oddają więc całej pracy, którą wykonuje zawodnik ważący 70 kilogramów.

Poprawiły się również jego statystyki podań i strzałów. Celność podań wzrosła z 78 do 89 proc., a stosunek liczby goli do oczekiwanego dorobku bramkowego z 1,04 do 1,54. Suzuki osiągnął też prędkość maksymalną 35,5 km/h, wyższą niż maksymalna prędkość Johana Manzambiego, który odszedł z Freiburga. Porównanie obu piłkarzy wymaga jednak ostrożności: nie grają w tych samych strefach i nie pełnią identycznych zadań. Reprezentant Szwajcarii Manzambi często wnosił agresywność do gry Freiburga w ustawieniu z dwoma defensywnymi pomocnikami, podczas gdy Suzuki operował wyżej i na mniejszej przestrzeni. Po rekordowym dla klubu transferze Manzambiego do Newcastle Freiburg rozdzielił jego obowiązki między kilku zawodników. Suzuki przejął większą część odpowiedzialności za kreowanie akcji i na razie dobrze sobie z nią radzi.

Julian Schuster nie uważa lepszego wykańczania akcji za dzieło przypadku na początku sezonu. „W zeszłym roku może trafiał trzy razy na dziesięć, teraz trafia już siedem razy na dziesięć. Kiedy robisz takie postępy, możesz odważniej wchodzić w akcje, a to widać w ich wykończeniu” — powiedział trener Freiburga. Do czterech trafień Suzuki dokłada coraz lepsze porozumienie z Matanoviciem. Przy ostatniej bramce w wygranym meczu z Werderem Japończyk najpierw uruchomił napastnika, a potem poszedł za akcją i dostał podanie zwrotne. „Widać, że Yuito i ja bardzo, bardzo dobrze rozumiemy się z przodu. Teraz rozumiemy się już niemal bez słów” — powiedział Matanović. Zwrócił uwagę, że Suzuki kontynuował bieg, choć Matanović był już sam przed bramkarzem. Suzuki wiedział, gdzie otworzy się przestrzeń, a napastnik wiedział, że partner w nią wbiegnie.

Freiburg zdobył 10 punktów i strzelił 12 goli w czterech ligowych kolejkach sezonu 2026/27, a Suzuki może grać w tym układzie na kilka sposobów: przyjmować piłkę w środku i napędzać ataki na obronę rywali, wiązać grę za Matanoviciem, podawać do wbiegających partnerów albo samemu atakować wolne pole. Remis z Eintrachtem oznaczał zarazem, że Freiburg utrzymał status drużyny niepokonanej w Bundeslidze. Schuster chwali również jego pracę bez piłki. „Yuito realizuje teraz ogromną część tego, czego potrzebujemy w grze bez piłki. Przyswoił sobie, że to ważne także dla takiego artysty ofensywnego jak on” — zaznaczył trener. Po hat-tricku z Werderem Suzuki, zapytany przez japońskiego dziennikarza o pochwały, mówił najpierw o własnych błędach z pierwszej połowy. Skomentował też ograniczoną rolę na mistrzostwach świata: „Oczywiście byłem sfrustrowany, ale moja kariera piłkarska trwa dalej. Ten turniej uświadomił mi, że wciąż mam dużo pracy”. Wycena rynkowa Suzukiego w najnowszej aktualizacji Transfermarkt wzrosła do 28 milionów euro. Po rekordowym odejściu Manzambiego Suzuki wyrasta na kolejnego piłkarza, na którym Freiburg może dobrze zarobić na międzynarodowym rynku transferowym.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!