Współpraca Arki Gdynia ze Slavią Praga od początku budziła wiele pytań. Czy czeski gigant będzie traktował klub z Trójmiasta jako miejsce do ogrywania swoich zawodników? Czy po spadku z Ekstraklasy Arka nie straci na znaczeniu w oczach nowego partnera? Jakub Mareš przekonuje, że jest wręcz odwrotnie.
Dyrektor techniczno-sportowy Slavii w rozmowie z „Onet Przeglądem Sportowym” podkreślił, że celem współpracy jest budowa silnej Arki, a nie stworzenie zależnego od Czechów projektu.
– Chcielibyśmy, żeby docelowo Arka była klubem grającym w Ekstraklasie. Naszym celem nie jest, by służyła tylko do ogrywania naszych młodych talentów, ale by była silna i samowystarczalna – powiedział Mareš.
Przedstawiciel Slavii przyznał, że spadek Arki nie wpłynął na decyzję o rozpoczęciu współpracy. Czesi analizowali potencjalnych partnerów nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach Europy. Ostatecznie wybór padł właśnie na gdyński klub.
Jak tłumaczy Mareš, znaczenie miały nie tylko kwestie sportowe. Slavia zwracała uwagę również na otoczenie klubu, jego możliwości rozwoju, lokalną tożsamość oraz osoby odpowiedzialne za projekt.
W rozmowie padła także ważna deklaracja dotycząca przyszłości Arki. Mareš zaznaczył, że Slavia nie zamierza budować modelu znanego z części europejskich grup właścicielskich, gdzie mniejsze kluby stają się zapleczem dla większych.
– Nie planujemy stworzenia multiklubu, w którym będziemy robić, co nam się podoba, skupować i sprzedawać zawodników czy wysyłać ich na wypożyczenia – podkreślił.
Współpraca ma koncentrować się przede wszystkim na wymianie doświadczeń i know-how. Slavia chce wspierać Arkę m.in. w zakresie analizy danych, skautingu czy organizacji pionu sportowego. Nie wyklucza również, że w przyszłości pojedynczy zawodnicy z Pragi będą trafiać do Gdyni, ale nie ma mowy o masowym kierowaniu tam piłkarzy, którzy nie mieszczą się w pierwszym zespole czeskiego klubu.
Co ciekawe, Mareš przyznał również, że Slavia nie zamierza wyłącznie uczyć Arki. W Pradze zwracają uwagę na rozwój polskiej piłki młodzieżowej i chcą lepiej poznać lokalny rynek oraz metody pracy stosowane nad Wisłą. W założeniu ma to być więc partnerstwo, z którego korzyści mają czerpać obie strony.

