Lewis Hamilton wywalczył historyczne, pierwsze zwycięstwo dla Scuderia Ferrari podczas Grand Prix Barcelony-Katalonii 2026. Brytyjczyk dokonał tego w wieku 41 lat i 158 dni, stając się siódmym najstarszym triumfatorem w dziejach Formuły 1 oraz zaledwie dziesiątym kierowcą, który wygrał wyścig po swoich 40. urodzinach. To moment, który na zawsze zmieni układ sił w tabelach wszech czasów, pokazując niespotykaną dotąd długowieczność mistrza.
Skala osiągnięcia Hamiltona jest porażająca, gdy spojrzymy na ramy czasowe jego kariery. Między jego pierwszym zwycięstwem w Kanadzie w 2007 roku a niedzielnym sukcesem w Hiszpanii minęło dokładnie 19 lat i cztery dni. To absolutny rekord świata, który bije dotychczasowe osiągnięcia Kimiego Raikkonena oraz Michaela Schumachera. Hamilton wygrywał wyścigi już w 17 różnych sezonach, co stawia go przed takimi legendami jak Alain Prost.
Magiczna zbieżność z Michaelem Schumacherem
Symbolika niedzielnego wyścigu wykracza poza suche liczby. Dokładnie 30 lat temu Michael Schumacher również odniósł swoje pierwsze zwycięstwo dla Ferrari właśnie w Barcelonie. Niemiec wygrał wtedy 106. wyścig w historii włoskiej stajni. Los chciał, że triumf Hamiltona w Hiszpanii jest jego 106. indywidualną wygraną w karierze. Ferrari świętuje teraz 249. sukces w Grand Prix, a pakiet poprawek w modelu SF-26 pozwolił Brytyjczykowi narzucić tempo, którego nikt się nie spodziewał.
Niedziela była także wielkim świętem dla brytyjskiego sportu. Po raz pierwszy od 58 lat całe podium zostało zdominowane przez kierowców z Wielkiej Brytanii. Obok Hamiltona stanęli George Russell oraz Lando Norris, powtarzając wyczyn legendarnych Jackie Stewarta, Grahama Hilla i Johna Surteesa z 1968 roku. To dopiero 32. przypadek w całej historii Formuły 1, kiedy reprezentanci jednego kraju zajęli wszystkie trzy najwyższe stopnie podium.
