Corentin Moutet wywołał potężny skandal podczas turnieju Queen’s Club Championships, używając serii wulgaryzmów w trakcie wywiadu na żywo dla stacji BBC. Jak donoszą media, zachowanie Francuza spotkało się z natychmiastową i niezwykle surową reakcją organizatorów.
Tenisista podczas rozmowy z Jenny Drummond aż siedmiokrotnie użył słowa na literę „f”, ignorując kolejne ostrzeżenia dziennikarki. Za ten popis chamstwa na antenie BBC Two nałożono na niego karę w wysokości 40 tysięcy dolarów. Kwota ta jest o tyle dotkliwa, że przewyższa nagrodę finansową, którą Moutet wywalczył na korcie za awans do drugiej rundy. Za swój występ w Londynie otrzymał on 37 780 euro, co oznacza, że po doliczeniu kosztów sztabu trenerskiego, zawodnik zakończył turniej na sporym minusie.
Recydywa i brak skruchy kontrowersyjnego gracza
Decyzję o ukaraniu zawodnika poparł kapitan reprezentacji Wielkiej Brytanii w Pucharze Davisa, Leon Smith. Przyznał on, że choć sport wiąże się z ogromnymi emocjami, to siedmiokrotne przeklinanie w wywiadzie nie może zostać uznane za zwykłe przejęzyczenie. „Biorąc pod uwagę wydatki na trenera, poniósł stratę, więc więcej tego nie zrobi” – skomentował Smith na antenie BBC. Moutet zapowiedział już odwołanie od tej decyzji, choć eksperci nie dają mu większych szans na złagodzenie wyroku.
To nie pierwszy raz, gdy 37. rakieta świata wpada w kłopoty przez swój temperament. W 2022 roku ATP ukarało go grzywną 10 tysięcy euro po fizycznej bójce z Adrianem Andreevem na korcie w Orleanie. Mimo trwającej burzy wokół jego osoby, Francuz zdaje się nie przejmować konsekwencjami. Przeniósł się już na kolejny turniej na Majorce, gdzie w mediach społecznościowych zachwyca się hiszpańskimi zawodami, nazywając je najlepszymi w roku. Teraz musi tam wygrywać, aby odrobić straty finansowe z Londynu.
