Gorąca atmosfera po meczu 1/8 finału mistrzostw świata pomiędzy Brazylią a Japonią. Choć „Canarinhos” wygrali spotkanie 2:1 i awansowali do kolejnej fazy turnieju, najwięcej mówi się o zachowaniu Matheusa Cunhy. Napastnik Manchesteru United został przyłapany na prowokowaniu japońskiego zawodnika, Kento, pokazując w jego kierunku pięć palców, co miało symbolizować liczbę tytułów mistrzowskich zdobytych przez Brazylię.
“It’s about respect for us and our shirt”. 👋🏼 https://t.co/lwAA4QtF7x
Cunha, który w tym spotkaniu opuścił boisko w 66. minucie, nie zamierzał gryźć się w język po zakończeniu rywalizacji. Piłkarz odniósł się do zarzutów o brak klasy i wyjaśnił, że jego reakcja była odpowiedzią na wcześniejsze zaczepki ze strony przeciwnika. „Nie mam nic przeciwko Japonii, to świetny kraj, ale on powiedział o Brazylii rzeczy, których nie możemy zaakceptować” – tłumaczył reprezentant kraju.
Dla zawodnika Manchesteru United kwestia narodowej dumy okazała się kluczowa. „Chodzi o szacunek dla nas i dla naszej koszulki” – dodał stanowczo Cunha. Mimo emocjonalnego wystąpienia, media donoszą również o spięciach zawodnika z japońskimi kibicami tuż po końcowym gwizdku. Incydent ten rzuca cień na sportowy sukces Brazylijczyków, którzy po bramce Gabriela Martinelliego zameldowali się w ćwierćfinale mundialu.
