Skandaliczna murawa i nowy trener. Legia boi się pułapki w Radomiu?

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
11 marca 2026 14:37
Skandaliczna murawa i nowy trener. Legia boi się pułapki w Radomiu?

Marek Papszun otwarcie przyznaje, że piątkowy wyjazd do Radomia to stąpanie po cienkim lodzie ze względu na fatalny stan murawy i nieprzewidywalność rywala po zmianie trenera. Szkoleniowiec Legii Warszawa musi dodatkowo załatać dziurę w ataku po nagłej stracie Antonio Čolaka, by wyrwać się z „ultra ścisku” dolnej części tabeli.

Marek Papszun wprost wskazuje na czynniki, które mogą pokrzyżować plany jego drużyny. Największą obawą jest stan boiska w Radomiu, który faworyzuje fizyczną walkę kosztem technicznej jakości Warszawian.

„Spodziewamy się trudnego meczu, także ze względu na specyficzną murawę w Radomiu. To boisko nie jest najlepsze, co dla drużyn preferujących grę w piłkę może być utrudnieniem” – ostrzega Papszun.

Dodatkowym znakiem zapytania jest postawa gospodarzy po zwolnieniu Goncalo Feio i przejęciu sterów przez Kiko Ramireza. Choć trener Legii uważa Radomiaka za zespół „powtarzalny”, ironicznie przyznaje, że ten klub jest „bardzo medialny” i potrafi dostarczać nieoczekiwanych zwrotów akcji, co w połączeniu z trudnym terenem tworzy niebezpieczną mieszankę.

Sytuacja w ligowej hierarchii nie daje Legii komfortu, a trener Papszun używa mocnych słów na opisanie obecnej walki o przetrwanie.

„W tabeli jest ultra ścisk – wygrana dwóch meczów mocno promuje zespół, a trzy porażki powodują ogromne zamieszanie na dole. Dzisiaj w walkę o utrzymanie zamieszana jest pewnie połowa ligi” – diagnozuje szkoleniowiec. 

Dla niego kluczowe jest zdobycie 31. punktu, który ma być trampoliną do bezpiecznej strefy. Zadanie to utrudnia nagła kontuzja Čolaka.

„Doznał urazu w ostatnim meczu, musiał zejść z boiska i nie będzie teraz do dyspozycji” – poinformował Papszun. 

Nadzieję dają jednak powroty – do kadry dołączają Wszołek, Arreiol oraz Żewłakow. Szkoleniowiec z Warszawy liczy na kontynuację defensywnej dyscypliny, którą wypracował wraz Arturem Węską. Po pierwszym czystym koncie za jego kadencji, Papszun pozostaje wierny swojej zasadzie: 

„Jeśli zagramy na zero z tyłu, to zawsze coś strzelimy, bo te 2-3 sytuacje w meczu zawsze sobie wykreujemy”.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!