Szokująca decyzja sędziów FIA wywróciła do góry nogami wyniki Grand Prix Monako i wywołała furię w padoku Formuły 1. Pierre Gasly odzyskał trzecie miejsce po tym, jak anulowano mu kary za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Oscar Piastri, który przez tę samą karę stracił pozycję na torze, nie kryje zdumienia i ostro komentuje postawę federacji.
Całe zamieszanie wynika z błędu pomiarowego FOM przy wjeździe do alei serwisowej w Monako, co doprowadziło do niesłusznego ukarania pięciu kierowców. Problem polega na tym, że Gasly nie odbył swojej kary w trakcie wyścigu, podczas gdy Piastri zjechał do boksów, tracąc cenne sekundy i miejsce na podium. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja George'a Russella, który przez dodatkowy postój i karę drive-through wypadł z punktowanej dziesiątki, tracąc szansę na walkę o czołowe lokaty.
Chaos w wynikach i zapowiedź apelacji
Oscar Piastri jest zdruzgotany faktem, że sędziowie zmienili werdykt tylko wobec jednego kierowcy, ignorując straty poniesione przez innych zawodników na torze. Australijczyk uważa, że federacja stworzyła niebezpieczny precedens, który uderza w sens rywalizacji sportowej. „Jestem oszołomiony tą decyzją. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Straciłem pozycję na rzecz Pierre'a, bo odbyłem karę. Technicznie to ja powinienem być trzeci, ale George też powinien być trzeci. Cała ta sprawa to teraz jeden wielki bałagan” — przyznał kierowca McLarena.
Na reakcję zespołów nie trzeba było długo czekać. McLaren oraz Red Bull oficjalnie powiadomiły FIA o zamiarze złożenia apelacji. Szef ekipy z Woking, Andrea Stella, podkreśla, że sytuacja jest niezwykle skomplikowana, ponieważ część aut odbyła kary, a inne nie, co całkowicie wypaczyło końcową klasyfikację. Red Bull również czuje się poszkodowany, gdyż Isack Hadjar stracił swoje pierwsze podium w barwach zespołu na rzecz Gasly'ego. Walka o sprawiedliwość w Monako przenosi się teraz do sal sądowych.
