Jannik Sinner wyrasta na lidera buntu, który może wstrząsnąć nadchodzącym US Open. Jak donoszą media, lider światowego rankingu oraz grupa czołowych tenisistów poważnie rozważają bojkot turnieju miksta w Nowym Jorku. Powodem radykalnych kroków jest narastający spór o wysokość nagród finansowych oraz kwestie związane z dobrostanem zawodników.
Napięcie na linii zawodnicy – organizatorzy turniejów Wielkiego Szlema rośnie od miesięcy. Już przed Roland Garros gwiazdy takie jak Iga Świątek, Aryna Sabalenka czy Carlos Alcaraz sygnalizowały gotowość do protestu. Choć w Paryżu skończyło się jedynie na ograniczeniu udziału w konferencjach prasowych, w Nowym Jorku sytuacja wygląda znacznie poważniej. Tenisiści domagają się 22 procent całkowitych przychodów, co przekłada się na kwotę około 71 milionów funtów, podczas gdy tegoroczna pula na Wimbledon, mimo rekordowego wzrostu, zatrzymała się na poziomie 64,2 miliona funtów.
Gwiazdy tenisa chcą zmian w finansowaniu
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że US Open w 2025 roku wprowadziło nową formułę miksta, która przyciągnęła na start największe nazwiska. Kibice mogli oglądać pary takie jak Świątek z Ruudem czy Alcaraz z Raducanu. Teraz ten format stoi pod znakiem zapytania. Sinner, który rok temu wycofał się z gry mieszanej w ostatniej chwili z powodu choroby, jest obecnie jedynym oficjalnie wymienianym nazwiskiem w kontekście bojkotu, ale lista niezadowolonych graczy ma być znacznie dłuższa i obejmować ścisłą czołówkę ATP i WTA.
Organizatorzy z United States Tennis Association liczą na ponowny start wielkich gwiazd, które rok temu walczyły o milion dolarów nagrody głównej w finale. Jednak determinacja zawodników w walce o lepsze warunki finansowe sprawia, że prestiżowy turniej może stracić swoje największe magnesy na kibiców. Gracze chcą wykorzystać swoją pozycję, aby wymusić na federacjach zarządzających Wielkimi Szlemami realne ustępstwa płacowe jeszcze przed końcem sezonu.
