GP Barcelony wyrasta na najtrudniejszy sprawdzian dla kierowców w sezonie 2026. Jak donoszą inżynierowie Pirelli, temperatura asfaltu przekraczająca 50 stopni Celsjusza w połączeniu z nowymi konstrukcjami bolidów stworzyła mieszankę wybuchową. O losach zwycięstwa nie zdecyduje wyłącznie moc silnika, ale dwa ukryte czynniki, które mogą pogrążyć nawet najszybszych zawodników na torze.
Kluczowym problemem jest niespotykany dotąd poziom degradacji ogumienia. Simone Berra, główny inżynier Pirelli, wskazuje na ogromne zużycie sięgające nawet trzech dziesiątych sekundy na okrążeniu. Wynika to z faktu, że nawierzchnia w Barcelonie jest drugą najbardziej szorstką w całym kalendarzu, zaraz po Bahrajnie. Zespoły muszą wybierać między agresywnym ustawieniem bolidu, które pomogło w kwalifikacjach, a ochroną tylnej osi, która jest niezbędna, by przetrwać morderczy wyścig w pełnym słońcu.
Rewolucja w felgach i strategiczny błąd Verstappena
Drugim, mniej widocznym czynnikiem są nowe projekty felg. Od 2026 roku zespoły mogą tworzyć własne konstrukcje, które służą do chłodzenia całego koła. „Niektóre ekipy stabilizują temperatury na bardzo niskim poziomie, co tutaj będzie miało ogromny wpływ” – wyjaśnia Berra. To technologiczny wyścig zbrojeń, w którym przewagę zyskają ci, którzy najlepiej opanowali odprowadzanie ciepła. Raz wybranej specyfikacji felg nie można jednak zmienić z dnia na dzień, co stawia niektóre stajnie w trudnym położeniu.
Sytuację komplikuje strategia, która zakłada co najmniej dwa postoje w boksach. Dario Marrafuschi z Pirelli sugeruje, że optymalnym rozwiązaniem jest sekwencja opon pośrednich i dwóch twardych. W tym planie pojawia się jednak problem dla jednego z faworytów. „Max Verstappen nie ma już takiej opcji, ponieważ jako jedyny zużył twardą mieszankę w piątek” – zauważa Marrafuschi. Holender może zostać zmuszony do ryzykownej strategii trzech przystanków, co naraża go na przegrzanie opon podczas przebijania się przez ruch na torze.
„Widzieliśmy wysokie wskaźniki degradacji, co jest dużą liczbą. To głównie zasługa charakterystyki toru, szorstkości asfaltu i energii układu” – przyznał Simone Berra. Inżynier podkreśla, że dla tegorocznych bolidów to zupełnie nowe wyzwanie, a kierowcy będą musieli ratować się systemami zarządzania mocą, aby utrzymać opony przy życiu. W niedzielę w Barcelonie przetrwają tylko ci, którzy najlepiej zbalansowali swoje maszyny pod kątem ekstremalnego upału.
