OGC Nice staje przed dramatycznym wyzwaniem w rewanżowym meczu barażowym o utrzymanie w Ligue 1 przeciwko AS Saint-Étienne. Sytuacja stała się krytyczna, gdy Ali Abdi zdecydował się opuścić drużynę i dołączyć do reprezentacji Tunezji. Klub oficjalnie potwierdził, że zawodnik nie pomoże kolegom w piątkowym starciu, co wywołało ogromne poruszenie wśród fanów.
Problem narastał od momentu, gdy władze ligi przesunęły termin barażów, aby Nice mogło zagrać w finale Pucharu Francji z RC Lens. Nowe daty dwumeczu wypadły poza oficjalnym kalendarzem FIFA, co oznaczało, że federacje narodowe nie miały obowiązku zwalniać piłkarzy na te spotkania. Władze Nicei prowadziły intensywne negocjacje z Tunezyjczykami, chcąc zatrzymać obrońcę na decydujący bój o ligowy byt, jednak rozmowy zakończyły się fiaskiem. Sabri Lamouchi potwierdził, że próby klubu spaliły na panewce.
Fala nienawiści i trudny wybór zawodnika
Dzień przed rewanżem Abdi został sfotografowany w Tunezji, co stało się zarzewiem konfliktu. Na piłkarza spadła lawina krytyki, a media społecznościowe zalały obraźliwe wpisy. OGC Nice wydało oficjalny komunikat, w którym broni swojego zawodnika przed hejtem. Klub podkreślił, że Tunezyjczyk wystąpił w pierwszym meczu z Saint-Étienne, a jego wyjazd teraz jest podyktowany koniecznością dopełnienia procedur biurokratycznych przed nadchodzącymi mistrzostwami świata. Działacze zaznaczyli, że była to niezwykle trudna decyzja na poziomie ludzkim i sportowym.
Władze klubu apelują do kibiców o zachowanie umiaru i szacunku wobec obrońcy. W oświadczeniu zaznaczono, że zarówno zawodnik, jak i sam klub stali się ofiarami niefortunnego zbiegu okoliczności i terminów. Abdi musiał wybierać między ratowaniem ligi dla Nicei a marzeniami o występie na mundialu. Ostatecznie biurokracja i wymogi reprezentacyjne wygrały z potrzebami drużyny, która w piątkowy wieczór musi radzić sobie bez jednego ze swoich kluczowych ogniw w walce o uniknięcie degradacji.
