Belgia wyrzuciła USA z mistrzostw świata po zwycięstwie 4:1, kończąc amerykański sen o tytule w atmosferze gigantycznego skandalu. Choć FIFA dopuściła Folarina Baloguna do gry po politycznych naciskach, sprawiedliwość dokonała się na murawie.
Atmosfera przed meczem była gęsta od oskarżeń o hipokryzję światowych władz futbolu. Folarin Balogun otrzymał czerwoną kartkę w meczu z Bośnią i Hercegowiną, co oznaczało automatyczne zawieszenie. Jednak po lobbingu z Waszyngtonu, komisja dyscyplinarna FIFA cofnęła karę tuż przed starciem z Belgią. Decyzja ta wywołała furię w obozie Czerwonych Diabłów, którzy uznali to za rażącą niesprawiedliwość. Youri Tielemans przyznał wprost, że ta sytuacja dodatkowo zmotywowała zespół do walki.
Polityczna interwencja i taniec na boisku
Belgowie nie tylko zdominowali rywali sportowo, ale też publicznie zakpili z kontrowersji. Po zdobytych bramkach piłkarze parodiowali taniec Donalda Trumpa, co było bezpośrednią odpowiedzią na zamieszanie wokół Baloguna. Podczas gdy Christian Pulisic opuścił boisko z kontuzją w 60. minucie, Belgia świętowała awans dzięki trafieniom gwiazd Serie A. Charles De Ketelaere i Romelu Lukaku wpisali się na listę strzelców, pieczętując klęskę Amerykanów, którzy nie potrafili nawiązać walki z wyżej notowanym rywalem.
Belgijska federacja zapowiada, że mimo zwycięstwa nie odpuści FIFA skandalicznej decyzji o odwieszeniu Baloguna. Działacze domagają się wyjaśnień w imieniu integralności turnieju, oskarżając federację o uleganie politycznym wpływom. Teraz przed zespołem Rudiego Garcii ćwierćfinał z Hiszpanią. Choć Francuz podejmował ryzykowne decyzje, sadzając na ławce Kevina De Bruyne, jego plan na USA zadziałał perfekcyjnie. Belgowie liczą na powtórkę z 1986 roku, kiedy to właśnie po karnych wyeliminowali Hiszpanów na tym samym etapie.
