Jannik Sinner wyrasta na głównego faworyta do przejęcia tronu w męskim tenisie. Włoch znajduje się w bezpośrednim zasięgu pierwszego miejsca w rankingu ATP i może wyprzedzić Carlosa Alcaraza już podczas nadchodzącego turnieju w Monte Carlo. Sytuacja w czołówce stała się niezwykle napięta po ostatnich sukcesach czterokrotnego triumfatora turniejów wielkoszlemowych.
Wszystko zmieniło się po turniejach Indian Wells Open oraz Miami Open. Sinner zdobył tam komplet 2000 punktów, podczas gdy Alcaraz zanotował bolesne straty. Hiszpan odpadł w półfinale w Kalifornii i już w trzeciej rundzie na Florydzie, co zaowocowało gigantycznym przesunięciem punktowym na korzyść Włocha. Obecnie przewaga Alcaraza stopniała do 1190 punktów, a przed nim najtrudniejszy sprawdzian na mączce, gdzie broni tytułu i aż 1000 punktów.
Walka o tron w Monte Carlo
Sinner podchodzi do rywalizacji z dużym dystansem i nie ukrywa, że kluczowa będzie regeneracja. Przyznał wprost, że ma bardzo mało czasu na adaptację do nawierzchni ziemnej. Włoch użył wymownego sformułowania, mówiąc o starcie w Monako w kontekście warunkowym. Podkreślił, że ranking jest dla niego pochodną gry, a nie celem samym w sobie, doceniając jednocześnie niesamowitą regularność, jaką Alcaraz prezentuje od listopada na światowych kortach.
Scenariusz zmiany lidera jest prosty. Jeśli obaj zawodnicy dotrą do decydujących faz turnieju w Monte Carlo, a Sinner osiągnie lepszy wynik od 23-letniego Hiszpana, to właśnie on zostanie nowym numerem jeden na świecie. Włoch zaznacza jednak, że skupia się wyłącznie na teraźniejszości i nie chce wybiegać myślami w przyszłość. Teraz przed tenisistami otwiera się zupełnie nowy rozdział zmagań na kortach ziemnych.
