Atletico Madryt wyrasta na jednego z głównych faworytów do awansu po zwycięstwie 2:0 na Camp Nou, ale Diego Simeone wciąż nie podjął kluczowej decyzji przed rewanżem. Jak donoszą media, największą zagadką pozostaje obsada bramki. Jan Oblak wrócił do treningów po miesięcznej przerwie spowodowanej urazem i walczy o miejsce w składzie z Juanem Musso. Argentyński szkoleniowiec unika jasnych deklaracji, budując napięcie przed decydującym starciem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
Sytuacja kadrowa Los Colchoneros jest daleka od idealnej, co zmusza sztab do ryzykownych manewrów w defensywie. Kontuzje Davida Hancko i Jose Marii Gimeneza oraz zawieszenie Marca Pubilla sprawiły, że obrona gospodarzy jest przetrzebiona do granic możliwości. Wszystko wskazuje na to, że Robin Le Normand i Clement Lenglet stworzą duet stoperów po raz pierwszy w tym sezonie. Simeone ufa jednak doświadczeniu Francuza i rosnącej formie Le Normanda, wierząc, że poradzą sobie bez dodatkowych instrukcji.
Plan na Barcelonę i walka o półfinał
Strategia na rewanż pozostaje pilnie strzeżoną tajemnicą, choć kibice zastanawiają się, czy zespół postawi na wysoki pressing, czy głęboką defensywę. Simeone podkreśla, że skład ogłosi dopiero w hotelu około godziny dziewiętnastej, dając sobie czas na ostatnie analizy. Trener zaznacza, że jego piłkarze są świadomi wymagań i celu, jakim jest przejście do kolejnej rundy. Koke dodaje, że drużyna musi potraktować to spotkanie jak wielki finał, dając z siebie absolutnie wszystko na boisku.
Simeone zdaje sobie sprawę, że przedmeczowe założenia mogą szybko zweryfikować boiskowe wydarzenia. Argentyńczyk przypomina, że dobra gra w pierwszej części pierwszego meczu dała im przewagę, ale Barcelona to rywal, który potrafi przejąć kontrolę nad piłką. Atletico zamierza grać tak, aby narzucić własne warunki, wykorzystując atuty dostępnych zawodników. Ostateczny kształt jedenastki i taktyka mają być odpowiedzią na jakość przeciwnika, z którym madrytczycy chcą rywalizować na najwyższym poziomie intensywności.
