Diego Simeone wyrasta na głównego obrońcę swoich piłkarzy w obliczu narastającej presji transferowej. Szkoleniowiec Atletico Madryt w mocnych słowach skrytykował media za sposób relacjonowania sytuacji w klubie. Jak donosi Marca, trener ma dość skupiania uwagi na plotkach zamiast na wynikach sportowych.
Głównym punktem zapalnym stały się wypowiedzi Juliana Alvareza po meczu Ligi Mistrzów. Argentyński napastnik nie potwierdził, że zostanie w Madrycie na kolejny sezon, co natychmiast wywołało lawinę spekulacji. Zawodnik jest łączony z Barceloną oraz Arsenalem, a oliwy do ognia dolewają doniesienia z jego własnego otoczenia. Simeone uważa jednak, że słowa piłkarza były poprawne, a dziennikarze celowo szukają kontrowersji tam, gdzie ich nie ma.
Ostra riposta trenera i twarde stanowisko klubu
Simeone przypomniał sytuacje z przeszłości, gdy po zwycięstwach nad Club Brugge czy Barceloną media skupiały się na paradach Jana Oblaka lub możliwym odejściu Antoine'a Griezmanna. Szkoleniowiec podkreślił, że teraz rozmawia z ludźmi związanymi z klubem, a nie z dziennikarzami. Zaznaczył, że zespół jest w dobrym miejscu i zamierza walczyć o najwyższe cele do samego końca sezonu, ignorując narrację narzucaną przez prasę.
Władze Atletico Madryt zachowują spokój w sprawie przyszłości Alvareza. Klub przypomina, że napastnik ma ważny kontrakt, w którym widnieje gigantyczna klauzula odejścia wynosząca 500 milionów euro. Jednocześnie Simeone odniósł się do trudnej sytuacji Alexa Baeny. Letni nabytek gra ostatnio mało, zaliczając tylko 21 minut w czterech meczach. Trener wymaga od niego podniesienia poziomu gry, nazywając go jednocześnie graczem nadzwyczajnym, który może dać drużynie wiele jakości.
