Diego Simeone nie kryje dumy, ale i rozgoryczenia po porażce Atletico Madryt z Arsenalem w półfinale Ligi Mistrzów. Argentyński szkoleniowiec otwarcie przyznał, że samo dotarcie do tego etapu to dla wielu wynik ponad stan. Mimo walki do ostatniej minuty, hiszpański zespół musiał uznać wyższość rywali, co kończy ich marzenia o końcowym triumfie w tych prestiżowych rozgrywkach.
Trener madrytczyków zwrócił uwagę na brak skuteczności, który zemścił się na jego zespole w dwumeczu. Simeone żałuje zwłaszcza niewykorzystanych okazji w pierwszym spotkaniu, które mogły dać drużynie przewagę przed wylotem na Emirates Stadium. W Londynie Atletico poprawiło grę w defensywie, jednak w pierwszej połowie niemal nie istniało w ataku. Dopiero po przerwie goście stworzyli kilka groźnych sytuacji, ale zabrakło im zimnej krwi pod bramką przeciwnika.
Kontrowersja z karnym i finansowa potęga Arsenalu
W centrum uwagi znalazła się sytuacja z Antoine Griezmannem, która mogła zakończyć się rzutem karnym dla Atletico. Sędzia dopatrzył się jednak wcześniejszego faulu Marca Pubilla na Gabrielu Magalhaesie. Simeone nazwał tę sytuację bardzo jasną, ale zaznaczył, że nie chce szukać wymówek w pracy arbitrów. Szkoleniowiec podkreślił, że o awansie zdecydowały detale oraz ogromne zasoby finansowe Arsenalu, które pozwalają Mikelowi Artecie na budowę tak potężnego i skutecznego zespołu.
Mimo bolesnej eliminacji, Simeone podziękował kibicom i wyróżnił liderów swojej drużyny. Szczególne pochwały zebrał Koke, którego występ trener określił mianem profesorskiego wykładu z gry w piłkę nożną. Argentyńczyk zauważył, że Atletico stało się klubem rozpoznawalnym w całej Europie, ale apetyty fanów urosły tak bardzo, że sam udział w półfinale już nikogo nie zadowala. Drużyna wróciła do najlepszej czwórki kontynentu po dziewięciu latach przerwy.
