Serena Williams wróciła na kort po raz pierwszy od 2022 roku, wywołując ogromne poruszenie w świecie tenisa. 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa, która zbliża się do 45. urodzin, rozpoczęła swój powrót od zwycięstwa w deblu podczas turnieju w Queen’s Club. Choć jej partnerka Victoria Mboko musiała wycofać się z powodu kontuzji kolana, Amerykanka nie zamierza przerywać gry i już planuje występ w Berlinie u boku Karoliny Muchovej.
Kim Clijsters, dawna liderka rankingu i wielka rywalka Sereny, z uwagą śledzi te poczynania. Belgijka sugeruje, że inspiracją dla Williams mógł być sukces jej siostry Venus, która dotarła do ćwierćfinału US Open w deblu. Clijsters podkreśla, że Serena nie wróciła tylko dla zabawy. „Nie zajdziesz tam, gdzie ona, jeśli nie masz superkonkurencyjnego nastawienia. Jestem zdumiona, że ona wciąż to ma. Nie wierzę, że jest tu tylko dla przyjemności z gry. Chce osiągać dobre wyniki” – przyznała Clijsters w podcaście Love All.
Największe wyzwanie legendy: Czy ciało wytrzyma obciążenia?
Głównym pytaniem pozostaje ewentualny powrót Williams do gry pojedynczej, w tym na trawiastych kortach Wimbledonu. Clijsters, która sama wracała do tenisa jako matka, zauważa, że największą barierą będzie regeneracja organizmu. „Ciekawe jest to, jak zareaguje jej ciało. Jest za wcześnie, by mówić o singlu, ale część mnie myśli, że to tylko rozgrzewka, by sprawdzić: 'Czy nadal mogę grać w singla?'. Pytaniem będzie to, jak dobrze będę się poruszać i regenerować po kilku meczach z rzędu” – analizuje Belgijka.
Doświadczenia Clijsters z jej drugiego powrotu w wieku 38 lat pokazują, że walka z czasem jest bezlitosna. Problemy z kolanami czy kręgosłupem stają się wtedy codziennością, a powrót do formy trwa znacznie dłużej niż w młodości. „Drugi raz był o wiele trudniejszy. Nie regenerujesz się tak szybko jak wcześniej” – wspomina Clijsters. Mimo tych obaw, była mistrzyni z ekscytacją czeka na kolejne kroki Sereny, która wciąż nie wykluczyła występu w singlu podczas nadchodzącego lata.
