Nowe Centrum VAR PZPN miało usprawnić pracę sędziów, ale podczas pierwszej kolejki Ekstraklasy pojawiły się problemy techniczne.
O kulisach funkcjonowania systemu w debiutanckiej kolejce opowiedział Mikołaj Kruk z Eleven Sports i portalu Meczyki. Według jego informacji kłopoty dotyczyły synchronizacji obrazu z dźwiękiem oraz komunikacji pomiędzy arbitrami na stadionach a centralą VAR w Warszawie.
– Sędziowie mieli asynchro. Słyszeli głównego sędziego w centrali VAR, a obraz dochodził dwie sekundy później – przekazał dziennikarz.
Takie opóźnienie mogło utrudniać analizę sytuacji, ponieważ rozmowy prowadzone przez arbitrów nie pokrywały się dokładnie z tym, co sędziowie VAR widzieli w danym momencie na ekranach.
Problemy miały dotyczyć również samej łączności. Kruk zwrócił uwagę, że zachowanie sędziów na boisku sugerowało trudności z odbieraniem komunikatów.
– Wiele razy musieli krzyczeć do słuchawek, odchodzić na bok. Nawet z ruchu warg można było odczytać, jak mówią: „powtórz!” – dodał.
Te informacje potwierdzają obserwacje kibiców i komentatorów po pierwszej serii spotkań. Szczególną uwagę zwracano na mecze Rakowa Częstochowa z Wisłą Płock oraz Widzewa Łódź z Motorem Lublin. W obu przypadkach analizy trwały długo, a sędziowie odchodzili od zawodników i próbowali dokładnie wsłuchiwać się w informacje przekazywane przez system komunikacji.
Od sezonu 2026/2027 wszystkie mecze Ekstraklasy są obsługiwane przez stacjonarne Centrum VAR, zlokalizowane w siedzibie PZPN w Warszawie. Wcześniej arbitrzy pracowali w specjalnych wozach ustawionych przy stadionach. Nowy system został oparty na połączeniach światłowodowych przygotowanych przy współpracy z Orange Polska oraz rozwiązaniach Hawk-Eye Innovations. Centrum posiada pięć pomieszczeń, dzięki czemu może jednocześnie obsługiwać pięć spotkań. Koszt całego projektu wyniósł około 70 mln zł.
Co w sytuacji, gdy problemy będą się pojawiać regularnie? Ekstraklasa może mieć poważny problem, ale na razie za wcześnie, by już wyrokować w tej sprawie.

