Kylian Mbappe przerwał milczenie tydzień po zakończeniu mistrzostw świata 2026. Kapitan reprezentacji Francji opublikował w największych dziennikach list otwarty, w którym rozlicza się z bolesnym turniejem w Ameryce Północnej.
27-letni napastnik, który został królem strzelców turnieju, nie kryje rozczarowania wynikiem sportowym swojej drużyny. Francuzi pożegnali się z marzeniami o tytule po porażce 0:2 w półfinale z Hiszpanią, a następnie przegrali mecz o brązowy medal z Anglią aż 4:6. Mbappe przyznał wprost, że brak trofeum jest dla niego osobistym dramatem. „Nie przywieźliśmy pucharu do domu. To boli i będzie boleć jeszcze przez jakiś czas, nie będę was w tej kwestii okłamywał” — napisał lider kadry, dziękując jednocześnie kolegom z zespołu oraz sztabowi Didiera Deschampsa.
Nowa era z Zinedine'em Zidane'em na horyzoncie
List Mbappe pojawia się w momencie historycznej zmiany w ekipie Les Bleus. Po odejściu Deschampsa stery w reprezentacji ma przejąć Zinedine Zidane, którego oficjalna prezentacja zaplanowana jest na wtorek. Kapitan drużyny narodowej podkreśla, że mimo nieudanego zakończenia turnieju, w którym Francuzi czują dług wobec fanów, fundamenty zespołu pozostają silne. „Nie zawsze wybieramy zakończenie historii, ale wybieramy to, co w nią wkładamy, a my włożyliśmy w to wszystko. To jest coś, z czego jesteśmy dumni” — zaznaczył zawodnik Realu Madryt.
Mbappe kończy swój emocjonalny wywód zapowiedzią dalszej walki o najwyższe cele, sugerując, że głód sukcesu w narodowych barwach wcale nie wygasł. „Te mistrzostwa świata się skończyły, ale historia toczy się dalej. Będą inne mecze, inne letnie lub zimowe wieczory, podczas których wszyscy znów spotkamy się przed tą samą grą, z tym samym nienaruszonym pragnieniem. Nie skończyliśmy jeszcze wspólnego grania. Dziękuję za wszystko” — podsumował najlepszy strzelec mundialu, zamykając tym samym trudny rozdział w historii francuskiego futbolu.
