Dallas Mavericks wkraczają w zupełnie nową erę pod wodzą Dusty’ego Maya. Nowy szkoleniowiec, który dopiero co poprowadził Michigan do mistrzostwa NCAA, intensywnie pracuje nad skompletowaniem sztabu szkoleniowego, a na jego celowniku znalazł się Garrett Temple. Jak donosi Marc Stein, 40-letni weteran Toronto Raptors może zakończyć imponującą, 16-letnią karierę zawodniczą, aby natychmiast sprawdzić się w nowej roli na ławce trenerskiej w Teksasie.
Decyzja o zatrudnieniu Maya to odważny krok właścicieli Mavericks po fatalnym sezonie zakończonym bilansem 26-56 i zwolnieniu Jasona Kidda. May staje przed ogromnym wyzwaniem, stając się pierwszym trenerem od 1988 roku, który przechodzi do NBA bezpośrednio po zdobyciu krajowego tytułu na uczelni. Fundamentem jego projektu ma być Cooper Flagg, uznawany za nową twarz franczyzy, a doświadczenie Temple’a, który cieszy się ogromnym szacunkiem w lidze, ma pomóc w odpowiednim prowadzeniu młodych talentów.
Wielkie powroty i głośne nazwiska na ławce w Dallas
Temple nie jest jedynym głośnym nazwiskiem łączonym z Dallas Mavericks. Do sztabu ma dołączyć również Willie Green, były trener New Orleans Pelicans, który mimo zainteresowania ze strony Golden State Warriors, wybrał ofertę z Teksasu. Green wnosi bezcenne doświadczenie z prowadzenia zespołu w fazie play-off, co ma zrównoważyć brak stażu Maya na poziomie NBA. W kuluarach mówi się także o kandydaturach Adriana Griffina oraz Noaha LaRoche’a, co pokazuje determinację klubu w budowie silnego zaplecza merytorycznego.
Wybór Garretta Temple’a na asystenta wydaje się ruchem przemyślanym, biorąc pod uwagę jego ostatnie lata w Toronto Raptors. Choć w minionym sezonie pojawiał się na parkiecie rzadko, notując średnio 0,8 punktu oraz 0,4 zbiórki, jego rola w szatni była nie do przecenienia. Teraz ma stać się łącznikiem między wizją Maya a zawodnikami, wykorzystując wiedzę zdobytą podczas szesnastu sezonów spędzonych na parkietach najlepszej ligi świata. Dallas stawia wszystko na jedną kartę, budując sztab pełen autorytetów.
