Serena Williams wraca na korty Wimbledonu, co wywołuje ogromne poruszenie w świecie tenisa. 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa oficjalnie potwierdziła już start w deblu u boku swojej siostry, Venus Williams. Jednak to nie wspólna gra sióstr, a potencjalny występ Sereny w turnieju singlowym stał się tematem numer jeden przed nadchodzącym turniejem na trawiastych kortach Londynu.
Nowa trenerka Amerykanki, Rennae Stubbs, odniosła się do spekulacji dotyczących ostatniej wolnej dzikiej karty w drabince singlowej. Stubbs, która sama jest wielokrotną mistrzynią wielkoszlemową w deblu, przyznała, że decyzja należy wyłącznie do Sereny. Gwiazda skupiała się ostatnio na grze podwójnej w Berlinie i Queen’s, ale organizatorzy Wimbledonu wciąż czekają na jej ostateczne słowo w sprawie gry pojedynczej. Czasu jest coraz mniej, a napięcie wśród kibiców rośnie z każdą godziną.
Decyzja w ciągu najbliższych dni
Stubbs podkreśla, że Serena Williams bardzo rozważnie podchodzi do swoich możliwości fizycznych i sportowych. „Myślę, że jest w niej część, która bardzo chciałaby zagrać w singlu na Wimbledonie, ale jest też bardzo mądra i wie, do czego jest zdolna” – przyznała trenerka w swoim podcaście. Dodała również, że nikt poza samą zawodniczką nie zna jeszcze odpowiedzi na to kluczowe pytanie. Serena ma ogłosić swój wybór w ciągu najbliższych kilku dni, co trzyma w niepewności całe środowisko tenisowe.
Obecnie na liście dzikich kart do turnieju singlowego kobiet znajdują się między innymi Maja Chwalińska, Harriet Dart oraz Katie Swan. Pozostało tylko jedno wolne miejsce, które organizatorzy trzymają specjalnie dla legendarnej Amerykanki. „Wimbledon ma nadzieję, że ona powie tak” – stwierdziła Stubbs. Jeśli Serena Williams zdecyduje się na start, będzie to jeden z najbardziej wyczekiwanych powrotów w historii dyscypliny, niezależnie od tego, czy skończy się tylko na deblu z siostrą.
