Alexandra Eala wyrasta na największą rewelację turnieju w Berlinie. Po wcześniejszym zwycięstwie nad Jeleną Rybakiną, filipińska tenisistka poszła za ciosem i pokonała ósmą rakietę świata, Elinę Switolinę. Mecz zakończył się wynikiem 6:3, 6:4, co otwiera przed 21-latką ogromne szanse w nadchodzącym Wimbledonie.
Spotkanie obfitowało w liczne przełamania serwisu z obu stron, jednak to Eala zachowała więcej zimnej krwi na trawiastej nawierzchni. Dzięki tej wygranej zawodniczka awansowała na 30. miejsce w rankingu WTA, wyprzedzając kontuzjowaną Hailey Baptiste. Do wyrównania jej życiowego rekordu z marca 2026 roku brakuje jej już tylko dwóch pozycji. Taka forma niemal gwarantuje jej rozstawienie podczas zbliżającego się wielkoszlemowego turnieju w Londynie.
Szok i wielki szacunek do legendy
Tuż po zakończeniu pojedynku młoda tenisistka nie kryła ogromnego wzruszenia wynikiem. „Nie mogę w to uwierzyć, jestem teraz w szoku. Elina to wielka wojowniczka, oglądałam ją, odkąd byłam dzieckiem, więc możliwość rywalizacji z nią dzisiaj to wielki zaszczyt” — przyznała Alexandra Eala. Podkreśliła również, że regularna gra na tak wysokim poziomie zmusza ją do przesuwania własnych granic i pokazywania pełni umiejętności, co przynosi efekty w postaci kolejnych zwycięstw.
W półfinale berlińskich zawodów Eala zmierzy się z Lindą Noskovą. Czeszka jest niezwykle wymagającą przeciwniczką, o czym Filipinka przekonała się podczas ich ostatniego starcia w Indian Wells, gdzie przegrała gładko 2:6, 0:6. „Ona uderza bardzo mocno. Jest młoda, ale ma już duże doświadczenie. Mam nadzieję przygotować się lepiej i pokazać poprawę w mojej grze” — zapowiedziała zawodniczka przed rewanżem o finał.
