Po pełnym kontrowersji remisie Warty Poznań z Zagłębiem Sosnowiec, Sebastian Steblecki w ostrych słowach ocenił postawę arbitrów, zarzucając im wprowadzenie niewytłumaczalnego chaosu.
Sebastian Steblecki, który w rywalizacji z Zagłębiem Sosnowiec spędził na boisku 65 minut, zakończył swój występ przedwcześnie z powodu czerwonej kartki, będącej efektem dwóch żółtych upomnień. Mimo osłabienia zespołu, Poznańscy kibice oraz sam zawodnik skupili uwagę nie na samym wykluczeniu, lecz na ogólnym poziomie sędziowania. Piłkarz w rozmowie z TVP przyznał, że w trakcie swojej 15-letniej kariery zawodowej, obejmującej występy w Ekstraklasie, niższych ligach oraz za granicą, nie spotkał się z tak niską jakością pracy rozjemców.
Zawodnik podkreślił, że zazwyczaj unika oceniania pracy arbitrów, jednak tym razem poczuł się zmuszony do zabrania głosu.
„Tak po prostu beznadziejnej pracy arbitrów w dwie strony – bo to trzeba po prostu powiedzieć sprawiedliwie, w dwie strony – ilości błędnych decyzji, jakie były dzisiaj podejmowane, i chaosu, który był wprowadzany wielokrotnie w trakcie spotkania, jest kosmicznie po prostu niezrozumiały” – oświadczył Steblecki.
Dodał również, że mówi to z pełną odpowiedzialnością:
„Proszę sobie wyobrazić, jakie płynie ze mnie przekonanie, że ci sędziowie byli dzisiaj beznadziejni”.
Spotkanie, które zakończyło się wynikiem 2:2, obfitowało w sytuacje budzące sprzeciw obu stron. Jednym z najbardziej spornych momentów był rzut karny podyktowany dla Sosnowiczan jeszcze przed przerwą. Janiszewski upadł w polu karnym Warty, a arbiter wskazał na jedenasty metr, mimo że powtórki sugerują brak realnego kontaktu z obrońcą.
W końcówce kontrowersji przybyło. Po stałym fragmencie gry piłka miała — co sugerują powtórki telewizyjne — całym obwodem przekroczyć linię bramkową Warty, jednak sędziowie bramki dla gości nie uznali. Do tego doszły czerwone kartki: Steblecki opuścił murawę w 65. minucie po drugiej żółtej kartce, a Warta dogrywała spotkanie w dziesiątkę. Trener gospodarzy Maciej Tokarczyk nie wytrzymał — po protestach wobec decyzji arbitrów również wylądował na trybunach.
W końcu ktoś ma jaja i mówi jak jest! pic.twitter.com/KQLDth560o
— Ryyymek⚒🥃 (@ryyymek) March 23, 2026
