Lewis Hamilton utrzymał trzecie miejsce w Grand Prix Wielkiej Brytanii, choć przez kilka godzin losy jego podium wisiały na włosku. Sędziowie FIA analizowali incydent z udziałem siedmiokrotnego mistrza świata, który miał zignorować żółte flagi podczas wyścigu na torze Silverstone. Ostatecznie Brytyjczyk skończył jedynie z reprymendą, co wywołało spore poruszenie w padoku.
Dochodzenie dotyczyło sytuacji, w której Hamilton przejechał przez strefę zagrożenia obok unieruchomionego bolidu Audi Nico Hulkenberga bez wyraźnej redukcji prędkości. Analiza wideo wykazała, że kierowca wjechał w dziewiąty zakręt, zanim systemy ostrzegawcze zostały w pełni aktywowane. Sytuację komplikował fakt, że Hamilton był w tym momencie całkowicie pochłonięty walką koło w koło z Maxem Verstappenem, co odciągnęło jego uwagę od komunikatów na desce rozdzielczej.
Hamilton nie wierzył w szczęśliwe zakończenie
Sam zawodnik tuż po zakończeniu rywalizacji był przekonany, że kara jest nieunikniona i straci wywalczoną lokatę. „Prawdopodobnie zaraz dostanę karę, więc pewnie stracę podium. Przejechałem przez żółtą flagę i jej nie zauważyłem” — przyznał szczerze Hamilton w rozmowie ze Sky. Jego obawy okazały się jednak przedwczesne, ponieważ stewardzi uznali, że czas na reakcję był zbyt krótki, by wyciągać surowsze konsekwencje niż upomnienie.
Wyścig na Silverstone zakończył się w chaotycznych okolicznościach za samochodem bezpieczeństwa po wypadku Maxa Verstappena. Zwycięstwo odniósł Charles Leclerc z Ferrari, a drugie miejsce zajął George Russell z Mercedesa. Hamilton, mimo wcześniejszej kary pięciu sekund za falstart, zdołał obronić podium i dopisać cenne punkty do klasyfikacji generalnej, w której lider Kimi Antonelli nie zapunktował z powodu awarii na końcowych okrążeniach.
