Kimi Antonelli nie nacieszył się długo czwartym miejscem wywalczonym w kwalifikacjach do Grand Prix Węgier. Lider klasyfikacji generalnej F1 otrzymał karę przesunięcia o trzy pozycje na starcie niedzielnego wyścigu. Sędziowie uznali, że Włoch nie zwolnił wystarczająco w strefie, gdzie po obrocie zatrzymał się bolid Maxa Verstappena.
Analiza telemetrii wykazała, że choć kierowca Mercedesa zdjął nogę z gazu 16 metrów wcześniej niż na poprzednim okrążeniu, to w samym miejscu incydentu jechał o 3 km/h szybciej niż wcześniej. Sędziowie zauważyli, że redukcja prędkości w sektorze wyniosła mniej niż jeden procent. Antonelli tłumaczył, że zareagował na żółte światła, ale FIA uznała to działanie za niewystarczające i krótkotrwałe, co poskutkowało degradacją na siódme pole startowe.
Lawina kar wstrząsnęła czołówką na Hungaroringu
„Kierowca bolidu nr 12 oświadczył, że widząc żółtą flagę i panel świetlny, odpuścił przepustnicę wcześniej niż na poprzednim okrążeniu pomiarowym” — czytamy w oficjalnym werdykcie sędziów. Mimo to stewardzi byli surowi, podkreślając, że czas w mini-sektorze był zaledwie o 0,03 sekundy gorszy od jego rekordu. Oprócz straty pozycji na starcie, 19-letni zawodnik otrzymał również punkt karny do swojej licencji oraz ostrzeżenie za zbyt wolną jazdę na okrążeniu zjazdowym.
Antonelli nie jest jedynym wielkim przegranym sobotnich zmagań, ponieważ identyczną karę otrzymał Lewis Hamilton. Brytyjczyk został ukarany za blokowanie Oscara Piastriego w pierwszym zakręcie, co wywołało spore przetasowania w czołowej dziesiątce. Dzięki decyzjom sędziów Piastri awansował na trzecią lokatę, a obok niego w drugiej linii ustawi się Max Verstappen. Kimi Antonelli uniknął jednak maksymalnego wymiaru kary, czyli cofnięcia o pięć pozycji, ze względu na podjętą próbę hamowania.
