Elche wyrasta na jednego z głównych bohaterów końcówki sezonu w La Liga. Choć na początku kwietnia po porażce z Rayo Vallecano nikt nie wierzył w słowa trenera Sarabii o utrzymaniu, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała pesymistów. Drużyna wygrała trzy kolejne mecze, w tym prestiżowe starcie z Atletico Madryt, i uciekła ze strefy spadkowej na cztery punkty.
Kluczem do sukcesu okazała się postawa liderów. Affengruber w meczu z Atletico Madryt był prawdziwym zwierzęciem – strzelił gola, wywalczył rzut karny i czerwoną kartkę dla rywala, a na koniec zaliczył asystę przy zwycięskiej bramce. Kilka dni później 35-letni weteran Pedro Bigas popisał się atomowym uderzeniem z 35 metrów w samo okienko, pieczętując wygraną z Realem Oviedo. Elche jest obecnie drugą najlepiej punktującą drużyną ligi, ustępując jedynie Barcelonie.
Kryzys w stolicy Katalonii i błysk młodych talentów
Zupełnie inne nastroje panują w Espanyolu. Zespół z Barcelony nie wygrał od 16 spotkań, a pozycja trenera Manolo Gonzaleza po raz pierwszy od dawna jest zagrożona. Ofensywne trio Milla, Garcia i Fernandez, które odpowiada za niemal połowę dorobku bramkowego drużyny, po przerwie zimowej zdobyło łącznie tylko pięć bramek. Przewaga nad strefą spadkową stopniała do pięciu punktów, a przed nimi decydujące starcie z równie zdesperowaną Sevillą.
Na drugim biegunie zachwyt wzbudza Mallorca, a konkretnie duet Pablo Torre i Jan Virgili. Ich akcja w meczu z Alaves przypominała najlepsze czasy Barcelony. Torre jednym podaniem wyeliminował sześciu rywali, a Virgili wykończył akcję strzałem w stylu Davida Villi. Choć Mallorca nie walczy o najwyższe cele, to trafienie 18-latka zostało uznane za jedno z najpiękniejszych w ostatniej kolejce, pokazując, że talent w La Liga nie jest zarezerwowany tylko dla gigantów.
