Dla kibiców Jagiellonii Białystok wtorek 17 marca może okazać się jedną z ważniejszych dat tego sezonu — wieczór, który przyniesie odpowiedź na pytanie zadawane od miesięcy.
Dziś wieczorem, o godzinie 19:00, Jagiellonia Białystok podejmuje GKS Katowice w spotkaniu 16. kolejki PKO BP Ekstraklasy. To jednak nie jest zwykłe ligowe starcie — historia tego meczu zaczęła się jeszcze w listopadzie ubiegłego roku i od tamtej pory zdążyła obrosnąć w niemałą legendę.
Pierwotny termin — 23 listopada 2025 roku — przepadł z powodu opadów śniegu, które przykryły murawę w Białymstoku. Sędzia główny Wojciech Myć, po długich konsultacjach z drużynami i delegatem PZPN, zdecydował o odwołaniu meczu w ostatniej chwili — gdy piłkarze i kibice GKS Katowice byli już na stadionie. Decyzja wywołała kontrowersje: Jagiellonii zarzucano niedostateczne przygotowanie murawy, tym bardziej że tego samego dnia spotkanie w Chorzowie doszło do skutku bez przeszkód. Drugi termin, wyznaczony na 4 lutego 2026 roku, również nie przyniósł rozstrzygnięcia — tym razem z powodu siarczystych mrozów sięgających na Podlasiu minus 25 stopni Celsjusza.
Przez całą rundę Jagiellonia funkcjonuje z tym spotkaniem w tle — jako drużyna z meczem zaległym, której miejsce w tabeli nie oddaje pełnego obrazu sytuacji. Dziś Białostoczanie mają szansę to zmienić: wygrana pozwoliłaby im zrównać się punktami z liderem Zagłębiem Lubin i wiceliderem Lechem Poznań, a tym samym dać jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście należą do grona faworytów do tytułu.
Tło jest jednak niepokojące. W ostatnich pięciu meczach ligowych podopieczni Adriana Siemieńca nie wygrali ani razu, a dwa ostatnie zakończyły się porażkami. Naprzeciw stanie GKS Katowice w zupełnie innym rytmie — Katowiczanie jadą na fali czterech kolejnych triumfów, licząc awans do półfinału Pucharu Polski wywalczony po rzutach karnych z Widzewem.
