Craig Tiley, nowy szef USTA, wywołał burzę w świecie tenisa propozycją wprowadzenia meczów do trzech wygranych setów w turniejach wielkoszlemowych kobiet. Zmiana miałaby obowiązywać od fazy ćwierćfinałowej, co całkowicie zmieniłoby dynamikę najważniejszych imprez w kalendarzu. Jak donoszą media, pomysł ten podzielił największe gwiazdy światowych kortów.
Aryna Sabalenka, która jeszcze rok temu była przeciwna takiemu rozwiązaniu, teraz widzi w nim swoją wielką szansę na dominację. Białorusinka uważa, że jej przygotowanie fizyczne pozwoliłoby jej zyskać przewagę nad rywalkami w dłuższych pojedynkach. „Zróbmy to. Czuję, że prawdopodobnie miałabym więcej tytułów wielkoszlemowych. Fizycznie jestem bardzo silna i jestem pewna, że moje ciało sobie z tym poradzi” – zadeklarowała Sabalenka podczas turnieju w Indian Wells.
Iga Świątek i Coco Gauff mówią stanowcze „nie”
Zupełnie inne zdanie ma liderka rankingu Iga Świątek, która obawia się o poziom sportowy widowiska przy tak dużym obciążeniu organizmów zawodniczek. Polka zwraca uwagę na tempo współczesnego świata i trudności z utrzymaniem intensywności gry. „Nie sądzę, aby granie tak długich meczów miało sens. Szczególnie że trudno byłoby utrzymać jakość przez całe spotkanie” – przyznała Świątek, podkreślając, że obecny format jest optymalny.
Podobne obawy wyraziła Coco Gauff, która wskazuje na logistyczne problemy związane z wydłużeniem czasu spędzanego na korcie. Amerykanka obawia się, że mecze mogłyby kończyć się nad ranem, co negatywnie wpłynęłoby na regenerację. Tiley nie zamierza jednak odpuszczać i planuje włączyć ten punkt do agendy rozmów z zawodniczkami, argumentując, że wiele meczów w decydujących rundach zyskałoby na atrakcyjności w formacie best-of-five.
