Ładowanie...

Rekordowe okienko Legii, kadrowicze na koszu, grecka tragedia Widzewa oraz selekcjonerski debiut Urbana, czyli Męczy Nas Piłka #7

Wojciech SzelągWojciech Szeląg
6 września 2025 17:20
Rekordowe okienko Legii, kadrowicze na koszu, grecka tragedia Widzewa oraz selekcjonerski debiut Urbana, czyli Męczy Nas Piłka #7

Kto kibicuje polskiej piłce, ten się w cyrku nie śmieje… Michał Żewłakow rozbił bank i zagrał w Football Managera na kodach, a mimo to szkoleniowiec Legii narzeka na transfery i… grozi odejściem z klubu. Na gorącym krześle siedzi także trener Widzewa, który zamiast szlifować formę (baaardzo przeciętną) swoich podopiecznych bawił się na weselu w Grecji, Jan Urban szczęśliwie zremisował z Holandią w debiucie, a nasz stary dobry znajomy Fernando Santos jest jedną nogą poza kadrą Azerbejdżanu.

*

Rośnie polska kolonia w FC Porto. Jeden z topowych portugalskich klubów latem sięgnął po Jana Bednarka, a kilka dni temu podpisał kontrakt z kolejnym polskim reprezentantem grającym dotychczas w Anglii, Jakubem Kiwiorem. Taka informacja z pewnością ucieszy Jana Urbana, gdyż obaj defensorzy nie powinni mieć większych kłopotów z regularną grą, a ich współpraca i zgranie powinno także procentować w trakcie meczów reprezentacji Polski.

*

Są trzy rzeczy pewne na tym świecie - śmierć, podatki i show Łukasza Ciony podczas konferencji reprezentacji Polski. Tym razem “ofiarą” popularnego dziennikarza został sam kapitan kadry Robert Lewandowski, który nie potrafił powstrzymać uśmiechu podczas filozoficznej tyrady autorstwa Pracownika Roku w firmie “Cioną po oczach”.

*

La Zabawa. W ten sposób można określić końcówkę okienka transferowego w wykonaniu Legii Warszawa, a Michał Żewłakow po raz kolejny udowodnił, że potrafi w tę grę i przeszedł kilka rund Football Managera na kodach, czyli bez limitu finansowego. Na Łazienkowskiej tego lata zameldowali się m.in. Petar Stojanović, Henrique Arreiol, Ermal Krasniqi, Noah Weisshaupt, Antonio Colak, Arkadiusz Reca, Damian Szymański, Mileta Rajović, Kacper Urbański oraz Kamil Piątkowski, a gigantyczne wrażenie muszą robić szczególnie transfery byłych lub obecnych reprezentantów Polski, którzy jeszcze do niedawna (z powodzeniem) rywalizowali ze swoimi klubami w europejskich pucharach.

*

Bylibyście w sporym błędzie sądząc, że tak efektowne okienko transferowe w wykonaniu Legii przypadło do gustu szkoleniowcowi zdobywców Pucharu Polski, Edwardowi Iordanescu. Rumuński Mourinho z Temu kręci nosem i narzeka w tamtejszych mediach na politykę swojego pracodawcy, a także grozi odejściem z klubu. Iordanescu wypalił bez ogródek: “Osobiście nie obchodzi mnie, że mam jeszcze drugi rok umowy. Przeanalizujemy to wspólnie z zarządem i być może rozwiążę kontrakt niezależnie od okoliczności. Przyszedłem tu, by wygrywać, a nie stracić rok! To moja mentalność. Zawsze wchodzę całym sobą i ponoszę pełną odpowiedzialność!”.

Nie do końca wiadomo, czy szkoleniowcowi Legii wydawało się, że podpisał kontrakt z szejkami z City lub PSG, a może jest to celowa gra nastawiona na ucieczkę z Warszawy, gdyż na stole leży już oferta z innego klubu. Tak, czy inaczej w kolejnych tygodniach w Warszawie będzie ciekawie, to pewne jak show Ciony podczas konferencji.

*

Ciemne chmury zbierają się także za innym zagranicznym trenerem, który miał epizod (na szczęście krótki) z polskim futbolem. Mowa o Felipe Fernando Santosie, który wykręcił znakomity bilans w roli selekcjonera reprezentacji Azerbejdżanu (2 remisy i 9 porażek w 11 meczach, bilans bramkowy 4:29), a tamtejsi dziennikarze nie wiedzieć czemu domagają się od Portugalczyka podania się do dymisji i zrzeknięcia się pensji. Santos nie ma jednak sobie nic do zarzucenia i całkiem słusznie zapowiada dokończenie (nie mylić z zakończeniem) misji w azerskiej federacji.

*

Skoro przy trenerach jesteśmy... Kilkanaście dni temu pierwszym trenerem Widzewa Łódź został nieznany szerszej publiczności młody szkoleniowiec, Patryk Czubak. Jeszcze za czasów poprzednika łodzianie, którzy celowali w awans do europejskich pucharów przegrali 2 mecze z rzędu, w debiucie Czubak przegrał w Poznaniu i można by się zastanawiać, co w takiej sytuacji zrobi trener, dla którego ta posada może okazać się trampoliną do dalszej kariery, a na pewno szansą pokazania się na ekstraklasowej karuzeli. Hmmm… Dodatkowe treningi? Zgrupowanie w Zakopanem? A może praca nad stałymi fragmentami gry? Jeszcze czego?!!!

Młody szkoleniowiec postanowił wykorzystać kilkunastudniową przerwę reprezentacyjną i poleciał do Grecji na wesele jednego z wiceprezesów klubu. Nie byłoby w tym może nic dziwnego (wszak ślub przyjaciela zdarza się tylko raz w życiu), gdyby nie fakt, że szorujący po dolnych rejonach tabeli PKO BP Ekstraklasy piłkarze Widzewa zostali… pozostawieni sami sobie i mieli indywidualnie szlifować formę na kolejne mecze.

Dlaczego warto? Bukmacher Bonus
📈 Najwyższe kursy Superbet 225 PLN
📱 Najlepsza aplikacja Betfan 200%
❤️ Najlepsza oferta na start STS 760 PLN
💰 Najwięcej rynków Fortuna 325 PLN
Ranking najlepszych ofert 2025

Niestety, nie każdy chyba otrzymał lub zrozumiał rozpiskę planów treningowych, gdyż kapitan Widzewa Bartłomiej Pawłowski wybrał górskie przechadzki, a podstawowy do niedawna golkiper łodzian Rafał Gikiewicz poszedł w budowlankę.

Nie wiedzieć czemu innowacyjne przygotowania łodzian nie przypadły do gustu kibicom Widzewa, którzy rozpętali prawdziwą burzę w mediach społecznościowych, a Moje Wielkie Greckie Wesele tym razem nie zakończyło się happy-endem i aż strach pomyśleć, co się będzie działo, jeśli Widzew nie ogra w najbliższej kolejce Arki Gdynia.

*

Polscy piłkarze w trakcie przygotowań do kwalifikacyjnego meczu z Holandią postanowili wykorzystać fakt, że stacjonowali w Katowicach, gdzie swoje mecze podczas pierwszej rundy EuroBasketu 2025 rozgrywali nasi koszykarze. Robert Lewandowski i spółka zagościli zatem w Spodku i kibicowali niepokonanym dotychczas koszykarzom w starciu z Francuzami, natomiast raczej nie przynieśli szczęścia, gdyż Mateusz Ponitka wraz z kolegami polegli w spotkaniu przeciwko Trójkolorowym.

Wizyta polskich kadrowiczów nie przeszła bez echa na trybunach katowickiego Spodka oraz wśród realizatorów TVP Sport, a zdarzały się momenty, gdy na ekranie telewizora Lewandowski gościł częściej, niż Ponitka. Snajper Barcelony występował poniekąd w roli “misia z Krupówek” i głównej atrakcji wieczoru, a w przerwie asystował nawet podczas cyrkowych sztuczek niejakiego Pana Grabo.

*

Nie wiadomo, czy to podpatrywanie ambitnie walczących koszykarzy natchnęło RL9 i jego kolegów do dzielnej postawy w Rotterdamie, natomiast fakty są takie, że w selekcjonerskim debiucie Jana Urbana udało nam się wyszarpać cenny punkt. Czy zasłużony? Tutaj można polemizować, gdyż długimi fragmentami meczu to gospodarze nadawali ton wydarzeniom na boisku, a gdyby nie strzał życia Matty’ego Casha to prawdopodobnie inaczej ocenilibyśmy premierowy mecz pod wodzą nowego selekcjonera.

Nasze kłopoty kłopoty rozpoczęły się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem…

… spotęgowały się w 28. minucie…

… a i po zmianie stron nie było lekko.

Na nasze szczęście w samej końcówce na strzał rozpaczy zdecydował się Matty Cash, który miał tego wieczoru na koncie kilka nieudanych prób, tym razem jednak obrońca Aston Villi trafił w piłkę na tyle idealnie, że ta nie tylko wpadła w samo okienko holenderskiej bramki, ale nie wykonała w powietrzu choćby najmniejszej rotacji.

Tuż po strzelonej bramce Cash podbiegł do chorągiewki i wykonał gest przypominający uderzenie kijem golfowym, co wielu kibiców odczytało jako przytyk w kierunku byłego selekcjonera Michała Probierza, który nie doceniał talentu Mateusza Gotówki i nie dał mu zbyt wielu szans wykazania się na placu gry.

*

Kłopoty. Kłopoty laureata Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski, Cezarego Kuleszy oraz jego świty. Jak ustalili dziennikarze Weszło w przeddzień meczu w Rotterdamie wierchuszka Polskiego Związku Piłki Nożnej miała dość intensywnie studzić emocje przed czekającym ich widowiskiem, a zdaniem holenderskiego dziennikarza Rene van der Gijpa 45-osobowa delegacja z Polski biesiadowała tak zapalczywie, że kelnerzy musieli wzbić się na wyżyny swoich umiejętności, aby nadążyć za polskimi baronami, gdyż “wódka lała się strumieniami, a towarzystwo opracowywało strategię na dzisiejszy mecz. W bojowych nastrojach opuścili lokal późną wieczorową porą”.

Jak zakończył się wieczór z udziałem prominentów polskiego futbolu? Tego nie wie nikt, natomiast być może z czasem któryś z biesiadników odkryje w pamięci swojego smartfona jakiś ciekawy film i zechce się nim podzielić z opinią publiczną.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarzZaloguj się
Ładowanie komentarzy...