Red Bull desperacko szuka prędkości przed domowym wyścigiem o Grand Prix Austrii. Zespół, który obecnie zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów ze stratą 52 punktów do McLarena, zarejestrował serię radykalnych zmian w modelu RB22. Inżynierowie zmodyfikowali poszycie, wloty do sekcji bocznych oraz podłogę, aby odzyskać dystans do czołowej trójki i wyeliminować problemy z prowadzeniem bolidu, które trapią kierowców od początku sezonu.
Największe modyfikacje objęły przednią część podłogi oraz sekcje boczne, które otrzymały nowy profil wlotów powietrza. Zmiany te mają na celu nie tylko poprawę docisku, ale również optymalizację chłodzenia w obliczu ekstremalnych upałów prognozowanych na torze Red Bull Ring. Zespół przeprojektował także owiewki tylnego zawieszenia oraz wsporniki tylnego skrzydła, co ma zmniejszyć czułość aerodynamiczną całego układu i poprawić przepływ powietrza w tylnej części maszyny.
Verstappen domaga się postępów w obliczu ofensywy rywali
Lider zespołu nie ukrywa, że sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji. Max Verstappen jasno wskazuje na deficyty, z jakimi mierzy się stajnia z Milton Keynes w starciu z najszybszymi ekipami w stawce. „Myślę, że to po prostu kluczowe. Jako zespół chcemy się poprawiać. Wiemy, że brakuje nam wydajności, więc chodzi bardziej o próbę ulepszenia samochodu. Myślę, że tego chcą wszyscy” — przyznał otwarcie Verstappen podczas czwartkowego spotkania z mediami.
Podczas gdy Red Bull walczy o powrót na szczyt, inne ekipy nie próżnują. Audi i Cadillac przywiozły do Austrii znaczące pakiety poprawek, licząc na awans w hierarchii. Amerykański Cadillac szacuje, że nowe sekcje boczne i zmiany w dyfuzorze mogą przynieść nawet kilka dziesiątych sekundy zysku na okrążeniu. Z kolei Mercedes i Racing Bulls zostały zmuszone przez FIA do modyfikacji dyfuzorów po wydaniu nowej dyrektywy technicznej zakazującej stosowania ich agresywnych rozszerzeń.
