Planowany na wrzesień rewanż pomiędzy Floydem Mayweatherem a Mannym Pacquiao został przełożony na czas nieokreślony. Jak poinformował w piątek obóz Filipińczyka, walka legend boksu stanęła pod znakiem zapytania z powodu poważnych problemów prawnych i finansowych.
Sytuacja wokół Amerykanina jest niezwykle skomplikowana. Obóz Pacquiao wydał oświadczenie, w którym wskazuje na „wybuchową mieszankę pozwów federalnych, konfliktów w terminarzu i blokady finansowej całkowicie otaczającej obóz Mayweathera”. Problemy te doprowadziły do odwołania nie tylko hitowego starcia z Pacquiao, ale także planowanej na sobotę pokazowej walki Mayweathera w Grecji z Mikiem Zambidisem. Firma CSI domaga się od Amerykanina zwrotu co najmniej 4,65 miliona dolarów za niewywiązanie się z umów promocyjnych.
Konflikt o status walki i odległy termin
Kością niezgody między zawodnikami pozostaje charakter ich pojedynku. Mayweather ogłosił, że starcie transmitowane przez Netflix będzie jedynie pokazowe, czemu stanowczo sprzeciwia się Pacquiao. Filipińczyk liczył na pełnoprawny rewanż za walkę z 2015 roku, która wygenerowała rekordowe 4,6 miliona sprzedanych licencji PPV. Obecnie szanse na porozumienie są nikłe, a obóz „Pacmana” sugeruje, że najwcześniejszy możliwy termin powrotu do rozmów o walce to początek 2027 roku.
Jeśli Mayweather zdoła porozumieć się z firmą CSI poza salą sądową, priorytetem może stać się inne wydarzenie. „Promotorzy natychmiast skupią się na przełożonej walce pokazowej między Mayweatherem a Mikiem Tysonem, celując wstępnie w datę 12 września” – przekazał zespół Pacquiao. Na ten moment 49-letni Amerykanin, który zakończył zawodową karierę z nieskazitelnym bilansem 50-0, musi najpierw uporządkować swoje sprawy kontraktowe, zanim ponownie wejdzie do ringu.
