Jose Mourinho rozpoczął nową kampanię w Lidze Mistrzów od niezwykle cennego zwycięstwa nad Interem Mediolan. Choć Real Madryt wygrał 2:1, to po meczu najwięcej mówiło się o decyzjach personalnych portugalskiego szkoleniowca, który musiał łatać dziury w składzie z powodu licznych zawieszeń. Bramki dla gospodarzy na Santiago Bernabeu zdobyli Kylian Mbappe oraz Federico Valverde, zapewniając drużynie komplet punktów w tym prestiżowym starciu.
Największym zaskoczeniem wieczoru była rola Trenta Alexandra-Arnolda, który zamiast na prawej obronie, pojawił się w środku pola. Decyzja ta była wymuszona brakiem Bernardo Silvy, Eduardo Camavingi oraz Ardy Gülera, którzy nie mogli wystąpić w tym spotkaniu. Mourinho po końcowym gwizdku publicznie docenił postawę Anglika, zaznaczając jednak, że nie jest to docelowe rozwiązanie. „Dziękuję Trentowi Alexandrowi-Arnoldowi za wysiłek włożony w grę na pozycji, która nie jest jego. Jest bardzo jasne, że jego cechy są stworzone do gry na boku obrony, a nie w pomocy” — przyznał otwarcie trener Królewskich.
Wtorkowy triumf nad mistrzami Włoch był dla Jose Mourinho momentem szczególnym, gdyż zmierzył się ze swoim byłym klubem, z którym w przeszłości święcił wielkie sukcesy. Wygrana ta ma ogromne znaczenie psychologiczne, zwłaszcza że 63-letni szkoleniowiec czekał na tak istotny wynik w tych rozgrywkach od dłuższego czasu, a ostatnia porażka ligowa pod jego wodzą zwiększyła presję na dobry start w Europie.
